ZAZ zbiera straszne żniwo

989

W czwartek, 30 kwietnia miało miejsce IX posiedzenie Sejmiku Województwa Dolnośląskiego, w którym wzięła udział Anna Zalewska, poseł na Sejm RP. Jej obecność podczas posiedzenia spowodowana była problematyczną od kilku miesięcy sprawą dotyczącą finansowania Zakładu Aktywności Lokalnej w Wałbrzychu.

22 grudnia 2014 roku Urząd Marszałkowski Województwa Dolnośląskiego podpisał umowę z Fundacją im. de Gaulle’a w Wałbrzychu na dofinansowanie ze środków PFRON-u kosztów utworzenia i działania Zakładu Aktywności Zawodowej w Wałbrzychu. W jego ramach powstać miały miejsca pracy w call center, e-księgowości, digitalizacji danych, pozycjonowaniu stron internetowych czy tworzeniu serwisów tematycznych dla 65 osób niepełnosprawnych z Aglomeracji Wałbrzyskiej. Tak się dotychczas nie stało, bowiem 16 marca 2015 roku umowę z fundacją wypowiedział Urząd Marszałkowski Województwa Dolnośląskiego.

Prace remontowo-budowlane w budynku przeznaczonym na Zakład Aktywności Zawodowej przekraczające kwotę miliona złotych zostały wykonane, jednakże do dnia dzisiejszego wykonawcy nie otrzymali swoich należności, popadając tym samym w finansową ruinę. Dano nadzieję niepełnosprawnym, którzy wciąż nie mają obiecanej pracy. – Do walki zmobilizowali mnie niepełnosprawni, którzy cieszyli się z powstania Zakładu Aktywności Zawodowej, dzięki któremu funkcjonowaliby na rynku pracy. 22 grudnia 2014 roku podpisano umowę, w styczniu przedstawiono propozycje określonych inwestycji, w lutym przedstawiono fakturę z wykonanych robót, a 3 tygodnie później Sejmik Województwa Dolnośląskiego zerwał umowę z Fundacją im. de Gaulle’a. Tym sposobem mamy zbankrutowanego wałbrzyskiego inwestora budowlanego, 65 dramatycznie przeżywających niepełnosprawnych i bardzo niejasne zachowania pracowników Urzędu Marszałkowskiego – mówiła 4 maja podczas konferencji prasowej Anna Zalewska. – Poprosiłam radnych Sejmiku Województwa Dolnośląskiego o nadzwyczajną sesję albo punkt dotyczący tej sprawy, aby wszyscy zaangażowani mogli się wypowiedzieć, ponieważ 30 kwietnia zarówno niepełnosprawni, jak i wykonawcy nie mieli takiej możliwości.

Jak relacjonowała poseł na Sejm RP podczas trwania sprawy wyszedł szereg nieprawidłowości. – Pracownicy wydziału ds. niepełnosprawnych są doradcami w fundacjach i instytucjach, które przydzielają pieniądze. Najwyższa Izba Kontroli pokazała w 2009 roku, że funkcjonujące na Dolnym Śląsku zakłady aktywności zawodowej wypuściły na rynek 3 osoby. Są to setki milionów złotych adresowanych w aktywizację niepełnosprawnych, będących miernikiem XXI wieku, aby ci chorzy czuli się pełnowartościowi na rynku pracy, dlatego tę kwestię będę podnosiła w Wałbrzychu, spróbuję porozmawiać z Romanem Szełemejem, prezydentem Wałbrzycha i Andrzejem Kosiórem, wicemarszałkiem. Jeśli nie było pieniędzy na ten projekt trzeba było w ogóle nie podpisywać umowy.

Podczas posiedzenia przedstawiciele fundacji, ani też wykonawcy prac nie zostali wysłuchani. Doszło jedynie do utarczek słownych, niepełnosprawnym puściły emocje.

W 26 godzin mieli wydać milion 300 tysięcy złotych. Był to u boku zorganizowania hipoteki za 10 i pół miliona złotych jeden z warunków dalszej współpracy. Przedstawiciele fundacji w związku z postanowieniami umowy chcieli, aby hipoteka z budynku przy ulicy 1-go Maja 112 była tą do prędkiej realizacji. – Od razu musieliśmy mieć zabezpieczenie na całość projektu. 22 grudnia 2014 roku podpisaliśmy umowę, ale wcześniej złożyliśmy prośbę o jej aneksowanie, ale odpowiedzi nadal nie otrzymaliśmy. Dopiero 16 marca na placu budowy pojawił się urzędnik i wręczył pismo z wypowiedzeniem umowy – dodał Krzysztof Gajewski, pełnomocnik zarządu Fundacji im. de Gaulle’a. Przedstawiciele fndacji są rozgoryczeni. – Urzędnicy są po to, aby pomóc niepełnosprawnym, w tym wypadku ich bierność nam wszystkim dokopała. Postępowanie marszałka i Andrzeja Mańkowskiego, dyrektora Departamentu ds. Osób Niepełnosprawnych Urzędu Marszałkowskiego doprowadziło do tego, że budynek stoi, inwestycja jest nieskończona, osoby zakwalifikowane do pracy siedzą w domu, główny wykonawca ma wierzycieli na głowie, a mniejsze firmy budowlane mają ogromne problemy finansowe, a poza tym jest po naszej fundacji, ponieważ nikt nam już nie zaufa, bo przecież faktur na kwotę ponad miliona złotych nie możemy ukryć. Trupów po drodze jest wiele – tłumaczył Krzysztof Gajewski.

Mieszkańcy Wałbrzycha związani z projektem ZAZ-u narażeni są na ogromne straty i nerwy. – Urząd Marszałkowski Województwa Dolnośląskiego doprowadził do upadku 5 wałbrzyskich firm budowlanych wraz z ich rodzinami. Poszkodowanych jest co najmniej 50 osób. Jeśli nie dojdzie do ugody z fundacją wystąpimy w pozwie zbiorowym przeciwko Urzędowi Marszałkowskiemu Województwa Dolnośląskiego oraz złożymy zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa – pisze na jednym z portali społecznościowych Artur Tomicki, główny wykonawca Zakładu Aktywności Zawodowej w Wałbrzychu.

Podczas posiedzenia Sejmiku Wojewódzkiego niepełnosprawnym puściły nerwy. Słów goryczy nie było dość. – Dyrektor Mańkowski powiedział, że robi to dla ich dobra. Jeden z niepełnosprawnych zapytał czy chce tak jak on wyjechać z tego biura na wózku inwalidzkim, znowu jedna z pań dodała, że jak będzie się wieszała to na jego klamce w biurze, padały również niemiłe uwagi w kierunku dyrektora i pracowników wydziału. To są już tego typu emocje – wyjaśniał Krzysztof Gajewski.

Tematu nie odpuści żadna ze stron. Przewidywane scenariusz w przyszłym tygodniu to blokada wjazdu do Wrocławia przez niepełnosprawnych na wózkach, co też zapowiadali na posiedzeniu. Jeśli Urząd Marszałkowski nie ufa fundacji powinien przekazać projekt gminie Wałbrzych pod warunkiem zlecenia prowadzenia go w dalszym ciągu fundacji, ponieważ to ona jest jego autorem. Zakład Aktywności Zawodowej na pewno w tym roku nie powstanie, nawet jeśli Wałbrzych przejmie ten projekt.