Z Wałbrzycha dookoła świata

626

Rowerem wyruszył w ekscytującą podróż w dalekie kraje przeżywając mnóstwo ciekawych przygód. Po drodze czekały na niego przyjazne spotkania z rdzennymi mieszkańcami i ich kulturami ukazujące specyfikę religii, tradycji, czy nawet kuchni. Zdarzały się także niebezpieczne sytuacje… Wczoraj w Filii nr 7 Biblioteki pod Atlantami w Wałbrzych o swojej niesamowitej wyprawie opowiadał miłośnikom podróży – Tomasz Chyziński.

Spotkanie z wałbrzyskim podróżnikiem związane było z wydaniem książki – „Droga jest moim domem, czyli rowerem dookoła świata”. Tomasz Chyziński opisuje w niej swoją wyprawę w dalekie kraje, którą rozpoczął w Wałbrzychu w sierpniu w 2006 roku. W pierwszej części podróży, o której opowiada w książce udał się z Hiszpanii do Ameryki Południowej i Północnej przemierzając 22 kraje – od Argentyny poprzez Surinam i Panamę do Kanady. Pozostała część wyprawy jeszcze nie opisana odbyła się w Australii i Azji, gdzie odwiedził 14 państw. Podróż trwała cztery lata, a nieodzownym środkiem lokomocji wałbrzyszanina stał się rower. – Na pierwszy rower trochę zbierałem. Składał się z najlepszych części, ale odszedł szybko. A kolejne były już zwykłe, górskie, które są tańsze, szybsze i najbardziej wytrzymałe – mówi Tomasz Chyziński. W kilkuletniej podróży zawarł mnóstwo znajomości, poznał przyjaźnie nastawionych mieszkańców i ich odległe kultury ukazane w życiu codziennym, ale także w zwyczajach, religii, czy kuchni. Przykładem może być chociażby Boliwia, gdzie panują bardzo trudne warunki do życia – Ludzie chodzą w butach przetopionych z opon samochodowych. Stolicą tego kraju jest La Paz, gdzie mieści się rząd boliwijski. Z daleka miasto wygląd na kolorowe, a gdy się do niego przybędzie okazuje się, że praktycznie wszystkie budynki są nieotynkowane, często bez dachów – jakby niedokończone. Dom, bowiem jest inwestycją wielopokoleniową, co stanowi już specyfikę państwa… Ważne dla Boliwijczyka jest także to, by na krawędziach budynku umieszczone były suszone rogi lamy, które chronią domostwo przed złymi duchami – opowiada podróżnik. Większość swojej wyprawy spędził na rowerze wyjątkiem było przemieszczanie się samolotem pomiędzy kontynentami i powrót do domu. Jadł świnki morskie w Peru, prażone mrówki w Kolumbii, czy robaki agawy w Meksyku. Przeważnie spał pod namiotem lub w przypadku mniej bezpiecznych krajów – w szkole za zgodą szefa wioski bądź nauczyciela.- Wenezuela była najniebezpieczniejszym krajem jaki widziałem. Co tydzień kilkadziesiąt osób ginie w rozrachunkach mafijnych. Gdy zaproponowano mi, że mogę rozstawić namiot zapytałem – czy będzie bezpiecznie? Usłyszałem odpowiedź – Tak. Tak. Nie masz się, co martwić mam przecież broń – relacjonuje. Wszystkie ciekawe historie z pierwszej części swojej niezwykłej podróży spełniającej marzenia, ale stanowiącej źródło wiedzy i doświadczenia zawarte są w autorskiej książce Tomasz Chyziński. Drugi etap wyprawy to materiał na kolejną książkę. – Jeszcze potrwa zanim ją napiszę. Niezwykle trudno jest zmobilizować się do pisania,a tak łatwo wsiąść na rower i ruszyć w podróż – dodaje.

[pp_gallery gallery_id=”40696″ width=”200″ height=”200″]