W myśl swobody wypowiedzi

824

Za czasów początku Solidarności periodyk traktował o sprawach dotyczących spraw regionu, zahaczając jednocześnie o kwestie bieżące zachodzące na arenie całego kraju. Dziś w siedzibie wałbrzyskiej Solidarności miała miejsce premiera 107 numeru „Niezależnego Słowa”.

Stan wojenny spowodował, że ostatni numer, który został przygotowany 12 grudnia 1981 roku nie został rozkolportowany. To jednak nie spowodowało zaprzestania jego redagowania, „Niezależne Słowo” wychodziło do 1985 roku, choć w trochę innej formie. Natomiast w 1989 roku gazetę można było kupić w kioskach. Ten czas również się zakończył, ostatni numer wyszedł w 1990 roku . Tym bardziej niezmiernie mi miło, że pismo zostało reaktywowane w 35-lecie powstania Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego „Solidarność” – mówił Radosław Mechliński, wiceprzewodniczący Zarządu Regionu NSZZ „Solidarność”. – Siła Solidarności polegała na ścieraniu odmiennych poglądów. Nie będziemy mówić jednym głosem. Będziemy pisać o tym wszystkim, co dla nas istotne, o przyszłości, wizjach, ale i o otaczającej nas rzeczywistości.

Osobami, które przyczyniły się do wznowienia wydawania „Niezależnego Słowa” są: Jerzy Jacek Pilchowski, współzałożyciel wałbrzyskiej Solidarności, publicysta, obecny redaktor naczelny periodyku, Aleksandra Makowska-Prochera, sędzia w spoczynku, Bogusław Girin, prezes Fundacji Wspierania Kultury „Ogrody”, Jerzy Langer, wieloletni wiceprzewodniczący Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność”, Tomasz Maciejowski oraz Radosław Mechliński.

W założeniu „Niezależne Słowo” ma być miesięcznikiem. Celem jego wydawania jest powstanie środowiska, które chce pisać o Wałbrzychu i okolicach. – Będziemy starali się koncentrować na sprawach lokalnych, choć nie pominiemy również tych ogólnopolskich. Chcemy, aby było to pismo do czytania, a nie do oglądania. By był czas na refleksję – dodał Jerzy Jacek Pilchowski.

Teksty podpisywane są nazwiskami, by każdy z autorów brał odpowiedzialność za własne słowa. – Nie będzie nicków, pseudonimów. Nie reprezentujemy żadnej organizacji, choć nawiązujemy do tradycji solidarnościowej – wyjaśniał Jerzy Langer.

Jak tłumaczył Bogusław Girin każda aktywność społeczna wytwarza energię, która grupuje wokół siebie coraz więcej osób. – To jest ważne. Żyjemy w kraju zatomizowanym, wszelkie trudy konsolidacyjne są potrzebne. Próba reaktywacji pisma to właśnie konsolidacja.

[pp_gallery gallery_id=”55900″ width=”200″ height=”200″]