Taka dziś taktyka, że Jerzyk wódki nie tyka

455

Jak poradziła sobie abstynencja Jerzyka na standardowej urodzinowej imprezie? Skąd wziąć pieniądze, by odbudować bramę remizy strażackiej? Jak brzmią słowa premiera do rządu przed odlotem do Brukseli? Wczoraj  w Wałbrzychu odbył się przedpremierowy występ Kabaretu Moralnego Niepokoju. Tuż za kulisami udało się porozmawiać redakcji tygodnika „Region Fakty” z czekającymi na swój występ członkami kabaretu – Przemysławem Borkowskim i Mikołajem Cieślakiem.

*Co nowego w Kabarecie Moralnego Niepokoju?

M.C.- Kabaret stary jak cholera, ale program jest nowy. Jak na razie próbujemy go… Więc nie wiadomo, co się w nim wydarzy – ma być w końcu świeżo. Fakt faktem mamy tak, że co roku… półtora tworzymy, by to wszystko było nowe.

*Czego może się spodziewać publiczność po premierowym programie?

P.B.- Spektakularnego, olśniewającego show… (śmieje się ) Tego, co zawsze po naszych programach, po prostu śmiesznych skeczy… W zasadzie jest to pokaz przedpremierowy, oficjalną premierę planujemy mniej więcej za miesiąc. Większość skeczy, które gramy jest totalnie nowa. Jeden monolog Roberta Górskiego w mundurze strażaka został tutaj wykonany po raz pierwszy w historii naszego kabaretu.

M.C.- I przede wszystkim niesłychanej przyjemności w tematach obyczajowych, społecznych, nieoczekiwanych, czy wręcz gangsterskich. W tym programie jest absolutnie wszystko …

*Jakie wydarzenia zainspirowały Was podczas tworzenia skeczy?

P.B.- Inspiruje nas społeczeństwo, czy realia… Są to takie sytuacje jak chociażby spotkania rodzinne, czy wyprowadzanie psa na spacer.

M.C.- My jesteśmy leniwi.(zaprzecza) Nie ma odpowiedniego wydarzenia, bo potem po miesiącu jest następne wydarzenie i trzeba zmieniać program . Nie, nie, nie. Robimy tak, żeby co najmniej półtora roku na tym pociągnąć.

Więcej na ten temat przeczytacie Państwo w poniedziałkowym wydaniu tygodnika „Region Fakty”.

[pp_gallery gallery_id=”35605″ width=”200″ height=”200″]