Rewolucja w segregacji odpadów na terenie Wałbrzycha

969

Nowy rok przyniósł zmiany w gminnym systemie segregacji opadów. Zmiana dotyczy szczególnie rezygnacji z segregacji odpadów ulegających biodegradacji, czyli bioodpadów kuchennych.

Do pojemnika bio trafiać powinny dotychczas odpady kuchenne, czyli stałe resztki żywności, do których nie zaliczają się pozostałości pożywienia zwierzęcego. Od początku segregacja bioodpadów sprawiała mieszkańcom spore trudności. – Obserwowaliśmy przez pół roku funkcjonowanie systemu i jak są segregowane odpady bio. Zauważyliśmy, że mieszkańcy nie są przyzwyczajeni do tego sposobu segregacji. Jeśli chodzi o metal, papier, szkło, plastik, w związku z tym, że ich segregacja funkcjonuje od wielu lat, nie ma z tym żadnego problemu. Opanowaliśmy to bardzo sprawnie, społeczeństwo było do tego przygotowane. Jeśli chodzi o bioodpady widać, że ludzie nie rozumieją ich znaczenia, a co za tym idzie, od początku odpady z brązowych pojemników musiały być odbierane jako zmieszane. Żadna instalacja nie przyjmowała od operatora odpadów bio, zaliczając je do takowych – mówi Aleksandra Winiarska, kierownik Biura Infrastruktury i Nieruchomości Urzędu Miejskiego w Wałbrzychu.

Większa świadomość segregacji śmieci występuje u mieszkańców domków jednorodzinnych. W budownictwie wielorodzinnym segregacja śmieci przewidziana przez ustawodawcę nie sprawdziła się. – Wiedząc o tym, zaczęliśmy się zastanawiać nas sensem segregacji bio. Ustawodawca narzucił na gminy ten obowiązek, a my podczas budowy systemu zrobiliśmy dokładnie to, co było zapisane w ustawie. Niemniej, mieliśmy kontakt z innymi gminami i dowiadywaliśmy się, jak wygląda przebieg segregacji odpadów poza Wałbrzychem. Rewolucja śmieciowa była nowością dla nas wszystkich. Niektóre gminy w ogóle nie wprowadziły systemu i na tym wygrały, ponieważ nie miały kłopotu, z którym my się teraz spotkaliśmy – dodaje Aleksandra Winiarska.

Decyzja o zmianach w systemie segregacji odpadów poparta jest obserwacją i rozmowami z mieszkańcami oraz zarządcami. – To z pewnością korzyść dla mieszkańców. Zmiana głównie polega na odejściu od bioodpadów, które obecnie wrzucać trzeba do pojemnika na odpady mieszane. Natomiast brązowy pojemnik przeznaczony jest do „brudnej opakowaniówki”, czyli wrzucamy tam puste butelki po chemii użytkowej, opakowania po jogurtach czy masłach, kartony po mleku i sokach. Nie muszą być one myte, ponieważ będą wykorzystane jako produkt do paliwa alternatywnego. Zmiana jest dobrze odbierana przez mieszkańców, ale znów potrzeba czasu na jej całkowite zrozumienie i stosowanie – tłumaczy kierownik.

Oznacza to, że pojemnik na odpady bio został zastąpiony pojemnikiem na tworzywa sztuczne i opakowania wielomateriałowe. Do pojemnika żółtego natomiast wrzucamy jedynie zgniecione butelki typu PET i metale. Pozostałe zasady nie uległy zmianie.