Pióro Kornela Maliszewskiego nie dla wszystkich

853

Jego styl prowokuje, bo, jak sam mówi, nie ubiera rzeczywistości w cukierkowe kolory, lecz relacjonuje ją taką, jaką jest w istocie. Nic dziwnego, że wczorajsze spotkanie autorskie z Kornelem Maliszewskim wywołało oburzenie związane z twórczością tego młodego pisarza. „Sardynka”, bo właśnie tej powieści dotyczyła dyskusja, wedle części starszego pokolenia wałbrzyszan godzi w morale i estetykę czytelnika.

Spotkanie z Kornelem Maliszewskim odbyło się we wtorek 25 listopada w filii Biblioteki pod Atlantami na Piaskowej Górze. Zgromadzona publiczność chciała wiedzieć, dlaczego literatura Maliszewskiego jest pełna wulgaryzmów i gdzie w niej miejsce na poczucie dobrego smaku.W ramach różnych grup społecznych powtórzenie po raz wtóry przekleństwa traci swoją właściwość, tak samo, jakby powiedzieć cokolwiek innego. Oceniając to z boku wedle własnych wartości, stworzy się patologiczny obraz społeczeństwa używającego takiego, a nie innego języka. Uważam, że kultury nie można sprowadzić do pewnej cukierkowatej agitki, laurki. Kreację Wałbrzycha, przebywając w tym mieście, też tak widzę, a w samych superlatywach wypada o nim pisać jedynie w folderach turystycznych. – tłumaczył Maliszewski, który sprzeciwia się „ugłaskiwaniu” rzeczywistości. – Mój bohater jest obserwatorem. Skoro w grupie, w której się obraca czy kamienicy, w której mieszka, wulgaryzm jest codziennością, nie mogę go z tego ogołocić, bo inaczej byłoby to nieszczerością. Mój ojciec powtarzał mi, że zawsze znajdą się osoby, którym moja twórczość po prostu się nie spodoba.

Ojciec pisarza to Karol Maliszewski, znany poeta, prozaik i krytyk literacki. – Mój ojciec robi coś całkiem podobnego, więc można powiedzieć, że jestem kontynuatorem tej tradycji. Pierwsze próby pisarstwa były obserwacją tego, co się dzieje w Nowej Rudzie. Mieszkaliśmy na prowincji, ale nasz dom odwiedzali pewni ludzie z literackiego świata. To był pierwszy model, prowodyr mojego pisania. Ta przygoda trwa już 7 lat, a na koncie mam dwie wydane książki – pisarz młodego pokolenia nie ukrywał zadowolenia z osiągnięć ojca, który stał się dla niego godnym naśladowania wzorem.

Sardynka”, czyli druga powieść Kornela Maliszewskiego nie jest łatwą lekturą, ale dzięki niej można dotknąć drugiej sfery życia, balansować na granicy dobra i zła. – Inspiracją „Sardynki” był klimat społeczno-polityczny. Nie jest to proza wielkomiejska. Pisząc, mam przed sobą model kamienicy, w której się urodziłem. Stawiam na współczesność. Obserwuję życie innych ludzi. Słucham ich historii – mówił.

Kornel Maliszewski z całą pewnością jeszcze nie raz odwiedzi Wałbrzych, być może z kolejną powieścią, na której fabułę rodzą się już pomysły.

Karolina Tomza

[pp_gallery gallery_id=”40021″ width=”200″ height=”200″]