Olbrychski i Kierc czule o Wajdzie

1046

Dom Zdrojowy w Szczawnie-Zdroju wypełniły tłumy fanów Daniela Olbrychskiego oraz Bogusława Kierca, czyli Rafała Olbromskiego i Krzysztofa Cedro, głównych postaci filmu pt.: „Popioły”, których premiera 50 lat temu była okazją do świętowania.

W ramach obchodów 50. rocznicy premiery „Popiołów” oraz upamiętnienia Bitwy pod Strugą 15 maja 1807 roku „Uzdrowisko Szczawno-Jedlina” S.A. zaprosiło mieszkańców i kuracjuszy na projekcję filmu, jak i spotkanie z odtwórcami jego głównych ról. Daniel Olbrychski i Bogusław Kierc oczarowywali publiczność swoimi opowieściami. Wydarzenie rozpoczęło odczytanie fragmentów powieści Stefana Żeromskiego oraz listu Andrzeja Wajdy, napisanego specjalnie na tę okazję. Podkreślał w nim, że cieszy się, że film zostanie odtworzony dla szerszej publiczności, a spotkanie z artystami przybliży pracę nad filmem przed laty.

Bogusław Kierc nie planował jako student, że kiedykolwiek znajdzie się w filmie. – Nie wiedziałem o tym także mając 6 lat. Zajmowałem się teatrem, pracą na scenie. W szkole teatralnej pytano mnie o mój stosunek do filmu jako widza, ale w świecie teatralnym nie wyobrażałem sobie bycia aktorem filmowym, chyba, że zaproponowano by mi wielką rolę, choć wiedziałem, że nic takiego się nie zdarzy. Nie musiałem długo czekać i się jednak zdarzyło. Nasze zajęcia podglądał drugi reżyser „Popiołów”, który zaprosił mnie na zdjęcia próbne do Łodzi – opowiadał Bogusław Kierc.

Jak mówił Daniel Olbrychski na tamten czas byli bez żadnego warsztatu. – Kończyłem pierwszy rok studiów, Bogusław drugi. Miałem w zasadzie za sobą pracę przy jednej produkcji, która nie była wtedy jeszcze wyemitowana, ale wciąż byliśmy dziećmi. Gdyby nie uważne patrzenie Wajdy na świat nie zobaczyłby w nas aktorów. Skonfrontował w filmie dzieci, patrząc jak stają się mężczyznami – uzupełnił Olbrychski. – Podkochiwałem się wówczas w Poli Raksie, która w „Popiołach” grała Helenę, miłość Olbromskiego. Myślałem wtedy, zagram czy nie, ale na pewno się z nią obściskam. Kochałem się również w Beacie Tyszkiewicz, filmowej Elżbiecie Gintułtównej. Obie zajęte.

Andrzej Wajda jest despotą wobec siebie samego, swoich wizji. – Rozumie, czego aktorowi brakuje w filmie. Wzruszeń widza, jego uśmiechu, tak jak to jest w teatrze. W filmie ciężej jest się odkryć aktorowi, gra wtedy ciało przed zimną kamerą. Łączy w sobie dwie rzeczy pozornie nie do połączenia. Najbardziej zakochanego w aktorze widza z najbardziej wymagającym krytykiem. Łączy w sobie geniusz – mówił Daniel Olbrychski.

Wajda ma w sobie wyczucie czasu powstawania filmu w takim, a nie innym okresie, o czym świadczą liczne produkcje. – To z pewnością geniusz bez kurtuazyjnego odcienia. Podczas powstawania „Popiołów” dzieje Polski i świata są napięte. Powstaje film, na który patrząc nie jak na dzieło historyczne, a kostiumowe i nagle zaczynają się rozwiązywać problemy polityczne – podkreślał Bogusław Kierc.

W spotkaniu z aktorami towarzyszyły małżonki, Krystyna Olbrychska i Danuta Kierc. Zaangażowanie w wydarzenie obu aktorów cieszyło jeszcze bardziej, ponieważ Bogusław Kierc uszczknął wolny czas w trakcie przygotowań do spektaklu, a Daniel Olbrychski w drodze do Cannes na Międzynarodowy Festiwal Filmowy, w którym zasiądzie w jury oceniającym filmy krótkometrażowe.