Katarzyna Groniec z piosenkami Osieckiej

493

Wielokrotnie nagradzana polska piosenkarka, niezwykle ceniona za swój wdzięk, liryzm oraz umiejętności interpretacyjne, wystąpiła na wałbrzyskiej scenie. Koncert „Zoo z piosenkami Agnieszki Osieckiej” odbył się 25 stycznia w Teatrze Lalki i Aktora. Tuż po występie artystka zdradziła redakcji „Region Fakty” swoje wrażenia z koncertu z Wałbrzycha, opowiedziała o inspiracjach i doborze repertuaru, zapowiadając wydanie płyty z materiałem z koncertu oraz pracę nad nowym, autorskim krążkiem.

* Pani Katarzyno, jakie wrażenia po koncercie? To już kolejny Pani występ w tym roku.

– To już czwarty koncert z rzędu a około czterdziesty od października więc cieszę się, że już jutro mamy przerwę, choć trasa dobrze się nam ułożyła i nie były to dalekie podróże, ale wszyscy czujemy potrzebę wytchnienia, tym bardziej,że jesteśmy w trakcie pracy nad studyjną wersją „ZOO”

* Przyjechała Pani tym razem z piosenkami Agnieszki Osieckiej. W swojej twórczości inspiruje się Pani wieloma znakomitymi artystami jak chociażby Jacquesem Brelem, Edith Piaf, Nickiem Cave’m, Elvisem Costello, czy Ewą Demarczyk. Jak to się stało, że Pani poświęciła cały koncert właśnie Agnieszce Osieckiej?

Agata Passent, która prowadzi Fundację Okularnicy im. Agnieszki Osieckiej zadzwoniła z takim pytaniem wiosną zeszłego roku. Rokrocznie fundacja organizuje konkurs piosenek Agnieszki Osieckiej, którego drugą częścią jest koncert, przygotowywany przez zaproszonego artystę. Zajęłam się więc poszukiwaniami takich piosenek, które by mnie zainspirowały i których jeszcze nie śpiewałam, oprócz „Uciekaj moje serce”, bo niesamowicie lubię ten utwór. W ten sposób powstał koncert pod tytułem „Zoo”.

* Jaki był dobór repertuaru i czy jest jakaś idea, która scala całość występu?

– Koncert opowiada o życiu od początku do końca. Rozpoczyna się „Wielką wodą” – symbolicznym przyjściem na świat. Już za chwilę pojawiają się pytania – kim jestem, po co i dlaczego? Potem następuje kawałek życiowej uczty, żeby szybko się zorientować, że życie jednak niekoniecznie jest fetą. Zakończenie to śmierć, do której trzeba się przygotować…

Pełną treść wywiadu mogą Państwo przeczytać w najnowszym, papierowym wydaniu tygodnika „Region Fakty”.

Zdjęcie autorstwa – Honoraty Karapudy