Ewa Demarczyk – „Czarny Anioł” polskiej piosenki

1042

Wywoływała wszędzie aplauz i olbrzymie zainteresowanie. Była charakterystyczna, zupełnie inna od pozostałych… Niezwykła charyzma na scenie, sposób interpretacji, czarowała publiczność, hipnotyzowała swoim głosem i wzrokiem… nie mrugała oczami, co wydaje się fizycznie niemożliwe – mówiła o artystce Dorota Sternik. Wczoraj w Filii nr 7 Biblioteki pod Atlantami w Wałbrzychu odbyło się „Spotkanie pod pretekstem”, na którym zaprezentowana została sylwetka Ewy Demarczyk „Czarnego Anioła”, gwiazdy polskiej piosenki debiutującej w Piwnicy pod Baranami.

Pretekstem do omówienie życia artystycznego jednej z najsłynniejszej polskiej piosenkarki Ewy Demarczyk stała się, jak wyjaśniała prowadząca spotkanie kierownik Filii nr 7 wałbrzyskiej Biblioteki pod Atlantami Dorota Sternik wydana niedawno książka „Czarny anioł” autorstwa Angeliki Kuźniak i Eweliny Karpacz-Obłodze. – Nie jest to biografia, lecz opowieść o Ewie Demarczyk. Biografią nie jest, bo artystka żyje, ale nie udało się w żaden sposób z nią skontaktować. Wiele lat temu wycofała się z życia publicznego i nie ma żadnej możliwości kontaktu z nią. Książka jest właściwie zbiorem opowieści ludzi (ponad 70 osób), z którymi spotkały się autorki „Czarnego Anioła” – mówiła Dorota Sternik. Ewa Demarczyk urodziła się w Krakowie w 1941 roku. Jej ojciec Leonard Demarczyk studiował na wydziale rzeźby w Akademii Sztuk Pięknych, posiadał słuch absolutny jak twierdziła sama artystka i to po nim odziedziczyła talent muzyczny. Ukończyła krakowską Szkołę Muzyczną w klasie fortepianu i później Państwową Wyższą Szkołę Teatralną w Krakowie na wydziale aktorskim. – Między czasie była także studentką architektury, zaczęła występować w kabarecie Cyrulik i tam właśnie ktoś z Piwnicy pod Baranami ją zauważył. Zerwała z Cyrulikiem i rozpoczęła współpracę z Piwnicą pod Baranami. Tak rozpoczął się najlepszy okres jej kariery – opowiadała Dorota Sternik. – „Ewa na scenę wpadała z niesamowitą ekspresją. Ledwo udawało się jej zatrzymać przed mikrofonem. Gdy staje na scenie i atakuje piosenkę to zawsze podchodzi do utworu jak zdobywca, agresywnie, wtedy elektryzuje widownię” tak pisał o artystce Lucjan Kydryński – cytowała tekst książki Dorota Sternik. Gdy miała 21 lat została zgłoszona do udziału w I Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu. Pojechała tam z mamą i siostrą. Występowała w sukience uszytej przez mamę, która wielokrotnie tworzyła jej kreacje. – Wyszła stremowana, skromna, zaśpiewała i zrobiła furorę. Mówi się, że wtedy narodziła się gwiazda. Kilka miesięcy później na Festiwalu w Sopocie zobaczył Demarczyk dyrektor paryskiej „Olimpii” Bruno Coquatrix i zaproponował jej przyjazd do Paryża, gdzie przyjęto ją jak gwiazdę. Odniosła olbrzymi sukces. Coquatrix klęknął przed nią na scenie i powiedział, że zrobi z niej drugą Edith Piaf. Zaproponował dwuletni kontrakt, lecz nie zgodziła śpiewać po francusku. Powiedziała wtedy, że jej językiem jest język polski. Znana ze swoje upory i charakteru nie zgodziła się – prezentowała artystkę Dorota Sternik. Ta zatracona szansa nie odbiła się na popularności Ewy Demarczyk, która już wtedy koncertowała po całej Polsce. Jej niesamowita interpretacja i zdolności wokalne przyniosły jej sławę na cały świat od Francji, Hiszpanii, Szwecji, Włoszech, Niemczech, Związek Radziecki przez Kanadę, Kubę, Izrael po Japonię i Stany Zjednoczone. – Wywoływała wszędzie aplauz i olbrzymie zainteresowanie. Była niezwykle charakterystyczna, zupełnie inna od pozostałych… Niezwykła charyzma na scenie, sposób interpretacji, czarowała publiczność i hipnotyzowała swoim głosem, ale nie tylko – także wzrokiem, ponieważ miała oczy szeroko otwarte, nie mrugała nimi, co wydaje się fizycznie niemożliwe – opowiadała Dorota Sternik. Artystka stworzyła swój wizerunek, który uzupełniała także wizją sceny podczas występu. – Była perfekcjonistką w każdym calu. Osobą nie znoszącą sprzeciwu. Miała dokładnie obmyślony koncert i do najmniejszego szczegółu wszystko musiało być zrealizowane, inaczej odmawiała występów. Musiała mieć zawsze czarną podłogę. Często jak chociażby na Kubie wiozła belę czarnego materiału, by wyłożyć nim scenę. Musiała mieć dwa czarne fortepiany dostrojone do siebie. Istotne było również oświetlenie – mówiła Dorota Sternik. Ostatni koncert Ewy Demarczyk odbył się w 1999 roku w Poznaniu, później po likwidacji jej teatru najpierw w Krakowie, później w Bochni całkowicie wycofała się z życia publicznego. Opowieść o niezwykłej artystce okraszona została piosenkami takimi jak chociażby „Karuzela z madonnami”, „Samotność”, czy „Grande Valse Brillante”.

[pp_gallery gallery_id=”50644″ width=”200″ height=”200″]