Bycie radnym – trudności i radości

448

Radnym może zostać każdy obywatel, który ukończył 18 lat i ma zaświadczenie o niekaralności. Wymogi formalne nie są więc trudne do spełnienia. Ale czym jeszcze trzeba się wykazać, by reprezentować mieszkańców i podejmować najważniejsze decyzje w sprawach gminy? O tym z Piotrem Kwiatkowskim, radnym Rady Miejskiej Wałbrzycha rozmawia Karolina Tomza.

* Jest Pan radnym drugą kadencję. Po co Pan nim został?

– Szczególnie po to, by mieć narzędzia do lepszego działania na rzecz środowiska lokalnego. Być działaczem społecznym bez narzędzi jest dużo trudniejsze. Przez dwie kadencje byłem przewodniczącym Rady Wspólnoty Samorządowej „Śródmieście”, żaden z naszych członków nie był wówczas w Radzie Miejskiej Wałbrzycha i dużo ciężej było nam się przebić z pomysłami i inicjatywami, by uzyskać aprobatę do działania wraz z rzeczywistą pomocą. Postanowiłem to zmienić, startując w wyborach i od 5 lat jestem radnym.

* W ciągu 5 lat można zrobić niemało. O jakich sukcesach możemy w takim razie mówić?

– Całe życie pracuję z ludźmi, integrując ich, wyciągając z domów, organizując imprezy środowiskowe, pikniki. To jest clou moich działań. Kiedyś ludzie bardziej chcieli być ze sobą. To, co robię ma ich do tego zachęcić. Z mojej inicjatywy powstał projekt „Kolorowe Podwórka”. Kilka lat temu, choć przewrotnie, nazwany był „Zrób to z sąsiadem-święto naszego podwórka” i do dziś zatacza coraz większe kręgi mieszkańców Śródmieścia. Dzięki temu poznają się we wspólnym działaniu i podtrzymują prywatne znajomości.

* Zaangażował się Pan w działania Komisji Sportu, Turystyki i Promocji, zostając jej przewodniczącym. Co to oznacza?

– W naszym mieście jest mnóstwo młodzieży, która garnie się do sportu. Od paru lat mocno kibicuję kobiecej piłce nożnej. W Wałbrzychu mamy najwyższą ligę ekstraklasy AZS PWSZ. Bardzo mocno się w nią angażuję i chcę jej pomagać w rozwiązywaniu problemów czy też uzyskiwaniu dalszych sukcesów. Najlepszą promocją miasta są przecież czołowe lokaty zajmowane przez naszych zawodników. Od 5 lat jestem też pomysłodawcą i organizatorem Wałbrzyskich Mistrzostw w Kapsle. W tamtym roku wzięło w nich udział ponad 100 mieszkańców, od najmłodszych do seniorów.

* Zżywanie lokalnej społeczności i promocja miasta to jedno. Spotyka się Pan również z problemami przeciętnego Kowalskiego?

– Osoby, które mają problemy z dotarciem do prezydenta Wałbrzycha często próbują je rozwiązywać poprzez RWS „Śródmieście”. Średnio w sprawach mieszkańców interweniuję od 4 do 6 razy dziennie. Ludzie proszą o pomoc na ulicy, dzwonią do mnie na ogólnodostępny numer telefonu. Sprawy są różne, od wymiany piasku w piaskownicy przez cieknący dach czy wybite okno na klatce schodowej do niełatwych spraw lokalowych. Niektóre z nich trzeba rozwiązać natychmiast.

* Jako radny i przewodniczący RWSu jest Pan „twarzą” Śródmieścia. Czym jest proces jego rewitalizacji? Co zrobić, by centrum miasta żyło?

– Nikt na obecną chwilę nie ma dobrego pomysłu na ożywienie Śródmieścia. Odbudowa kamienic, remont placu Magistrackiego, placu Rycerskiego i placu Na Rozdrożu, podświetlenie Kościoła pw. Św. Aniołów Stróżów, Biblioteki pod Atlantami czy Publicznego Gimnazjum Nr 1 powodują, że Śródmieście jest piękną, estetyczną dzielnicą. To jednak nie zachęca ludzi do tego, by chcieli tu przyjść. Sprzeciwiam się utartej od lat opinii, że w centrum miasta nic się nie dzieje. Prężnie działa Teatr Dramatyczny, Teatr Lalki i Aktora, Filharmonia Sudecka, Muzeum Porcelany, Biblioteka pod Atlantami, Wałbrzyska Galeria Sztuki BWA. Odbywają się różne imprezy. Są też restauracje i kawiarenki. Jest gdzie zostawić auto. Galeria Victoria pokonała wszystko, realne życie przeniosło się właśnie tam. A to nie tylko nasz problem. Naszym zadaniem jest dążenie, żeby ludziom w ogóle chciało się przyjść do Śródmieścia, pobyć ze sobą, wypić kawę czy zjeść wspólny obiad. Nie jest to łatwe zadanie.

* Jest Pan nie tylko społecznikiem, ale i politykiem. Jak Pan sobie radzi w podejmowaniu trudnych decyzji?

– W tamtej kadencji było sporo trudnych spraw do podjęcia, między innymi tych o zamknięciu szkół. Przeżywałem to emocjonalnie, ale jako polityk muszę się mierzyć z racją stanu, brać pod uwagę nie tylko interesy grupy ludzi tylko całego miasta.

* W związku z tym życzymy satysfakcji z pełnionej roli i widocznych efektów Pana działań.

Foto: użyczone