Ambasadorka perfekcji w Wałbrzychu

941

Pochodzi z Legnicy, ale od pierwszego wejrzenia pokochała Warszawę. Zapracowana, ale mimo wszystko spełniona w życiu prywatnym. O pracy dziennikarskiej, o byciu szczęśliwą matką oraz o wigorze, który jej nie opuszcza opowiadał gość specjalny Kobiecanek – Beata Tadla.

Perfekcyjna. Emanująca szczerością. Pogodna. A przecież niedawno wróciła z Hollywood, gdzie dla Telewizji Polskiej relacjonowała 87. ceremonię wręczenia nagród Akademii Filmowej. Nie zawiodła również Kobiecanek podczas cyklicznie organizowanych spotkań, które miało miejsce 26 lutego, tym razem w Hotelu Ibis. Beata Tadla w Wałbrzychu nie była od dawna. – To moje rodzinne strony. Pochodzę z Legnicy, ale pochłonęła mnie Warszawa. W Wałbrzychu byłam przy okazji pracy w radiu Legnica. Relacjonowałam jeden z protestów górniczych. Zapamiętam go do końca życia. Nie było wtedy telefonów komórkowych takich, jakie posiadamy dzisiaj ani sprzętu do nagrywania takiego, jakim dysponują dziennikarze obecnie. Na jednym ramieniu miałam magnetofon firmy Marantz, wtedy bardzo nowoczesny, ale ważył 4 kilogramy. Na drugim tak zwany kaloryfer, ówczesny telefon komórkowy, mniej więcej ważący tyle samo. Do tego -20 stopni mrozu – o drodze, jaką przeszło dziennikarstwo od lat 90. opowiadała Beata Tadla.

Dziennikarka i prezenterka mówiła także o swoim perfekcjonizmie. Nabyta cecha pomogła odnieść zawodowy sukces. – Chodziłam do szkoły muzycznej, do której nie pałałam miłością. Pozwoliła mi jednak być dużo bardziej zorganizowanym człowiekiem. Wiedziałam, że jeśli czegoś nie wykonam i nie będę ćwiczyć, nie zdam egzaminu i będzie to wyłącznie moja wina. Ode mnie wszystko zależało. Tak samo w pracy w radiu, którą podjęłam mając szesnaście lat. Zosią-Samosią byłam także w Warszawie, zaczynając od początku. W szkole byłam prymusem, który zawsze chciał zadowolić wszystkich dookoła. Bywa to uciążliwe, bo biorę na siebie dużo obowiązków i myślę, że jako ta Zosia-Samosia wszystkiemu podołam. U mnie zawsze musi być wszystko na 100%. Od otoczenia też tego wymagam – zwierzała się Beata Tadla.

Balans daje jej wsparcie w rodzinie. – To niezwykle ważne, że w domu nie ma dodatkowego ciśnienia. Poczucie bezpieczeństwa daje mi mój partner – dodała dziennikarka.

Ma czterdzieści lat, ale jest niezwykle zmysłowa i pełna wigoru. Skąd czerpie energię? – Składa się na to kilka czynników. Od dwóch lat nie jem mięsa, a białko dostarczam organizmowi w postaci warzyw strączkowych. W zabieganym życiu znajduję czas, żeby poćwiczyć. Aktywność fizyczna wyzwala multum endorfin. To nie mit. Przed pracą biegam albo pływam, inaczej wtedy znoszę stres i mam większą odporność na zło tego świata. Otaczam się też wspaniałymi ludźmi, eliminując tych, którzy są wampirami energetycznymi – takich rad udzieliła Kobiecankom Beata Tadla.

Beata Tadla obiecała, że zawita do Wałbrzycha ponownie, ponieważ bardzo jej spodobał w pełnym rozkwicie zmian.

[pp_gallery gallery_id=”48111″ width=”200″ height=”200″]