Wyjazdowa niemoc trwa

155

Gra na obcych parkietach nie jest w tym sezonie atutem Szarych Wilków. Świdniczanie przegrali czwarty kolejny mecz w delegacji, tym razem w Radomiu. Za tydzień w domowym starciu z Ostrovią (sobota, 25 listopada, godzina 19.00, hala Zawiszów) trzeba zrobić wszystko, aby komplet trzech punktów został w Świdnicy.

Podopieczni Grzegorza Garbacza pozostają najwyżej sklasyfikowanym beniaminkiem, ale w starciu z ekipą z Radomia – mistrzem II ligi łódzko-mazowieckiej ulegli wyraźnie 24:32 (12:16). O losach spotkania zadecydowały ostatnie minuty przed zmianę stron i pierwsze po jej zmianie. To wówczas gospodarze zbudowali solidną przewagę bramek, co pozwoliło im na spokojną grę i kontrolowanie wyniku. W tym dniu świdniczanie nie mieli zbyt wielu atutów, aby skutecznie przeciwstawić się bardzo dobrze dysponowanym rywalom. Nawet zwykle mocna świdnicka „bramka” tym razem spisała się słabiej.

Co pocieszające, za tydzień sytuacja kadrowa powinna być lepsza. Do zdrowia powoli wracają Mariusz Lasak i Patryk Dębowczyk, do dyspozycji powinna być też młodzież z zespołu juniorów.

POWIEDZIELI PO MECZU
Grzegorz Garbacz (trener): Zadecydował koniec pierwszej i początek drugiej połowy. Radom odskoczył nam na osiem bramek. Może gdybyśmy wtedy utrzymali mniejszy dystans, mecz potoczyłby się inaczej, ale trzeba przyznać, że dzisiaj rywal był od nas lepszy. Popełniliśmy zbyt dużo błędów. Musimy popracować nad ich wyeliminowaniem i za tydzień spróbować wygrać u siebie z Ostrovią.

Uniwersytet Radom – ŚKPR Świdnica 32:24 (16:12)

ŚKPR: Wasilewicz, Bajkiewicz, PrusP. Kijek 5, Cegłowski 4, K. Rogaczewski 4, Borszowski 3, Piędziak 3, Brygier 2, P. Rogaczewski 2, D. Kijek 1, Chaber, Makowiejew

źródło: ŚKPR Świdnica