Tomek „Lipa” Lipnicki – Przygotujcie się na mocne uderzenie!

775

Jeden z czołowych polskich zespołów rockowych łączących w swej muzyce wiele ciekawych brzmień jak chociażby alternatywę, hard rock, fusion jazz, czy indie rock, niezwykle doceniany na polskiej scenie muzycznej, wielokrotnie nagradzany wystąpi w Świdnicy. Koncert Lipali, który odbędzie się 28 marca o godz. 19.00 w Klubie Bolko, zainauguruje świdnicki przegląd muzyczny Truskawkę. O swym blisko 30-letnim doświadczeniu muzycznym, czwartym muzyku zespołu i materiale na nowy album z Tomkiem „Lipą” Lipnickim, założycielem Lipali, rozmawia Agnieszka Nowicka.

*Truskawka to jeden z najstarszych przeglądów muzycznych na Dolnym Śląsku, na którym prezentują swoją twórczość i umiejętności młode i w większości amatorskie zespoły. Jak odbierasz takie wydarzenia i czy Ty sam, rozpoczynając muzyczną drogę, występowałeś właśnie na takich przeglądach?

Nie bardzo. Nigdy mnie nie ciągnęło na tego typu przeglądy. Jest to oczywiście jakaś droga, ale nie moja. Cieszę się, że zagramy właśnie tam. Nie dlatego, że jest to Truskawka, ale dlatego, że jest to koncert w Świdnicy.

*Czy według Ciebie zmierzenie się na scenie wielu artystów jest inspirujące i rozwija muzykę?

– Może być. Według mnie jednak jest to kwestia bardziej charakteru człowieka. Jak na niego wpływa takie wydarzenie? Czy go stymuluje? Czy uczy się on od innych? Czy jedynie chce pokazać swoje możliwości? Jest to dla każdego indywidualna sprawa.

*Jesteś doświadczonym muzykiem, który tworzy blisko 30 lat. Masz za sobą wiele ciekawych muzycznych projektów realizowanych m.in. w znanym na polskiej scenie zespole Ilussion, którego jesteś założycielem. Była także muzyczna przygoda z legendarnym już Acid Drinkers. W 2000 roku powołałeś do życia zespół Lipali, który zdobył szerokie grono słuchaczy, a za swoje płyty – „Bloo” (2007) i „Trio” (2009) został nagrodzony Fryderykiem. Jak przez ten czas zmieniłeś się ty jako artysta? Jak zmieniło się Twoje postrzeganie muzyki? Czy kiedykolwiek pojawiały się w Tobie chwile zwątpienia?

Na pewno trochę złagodniałem. Dostrzegam więcej odcieni wszystkiego. Mniej spraw wygląda na typowo czarno-białe. Trzeba się dużo więcej zastanawiać, zanim się cokolwiek powie. Jeśli chodzi o zwątpienia. No nie jest to łatwy zawód z bardzo prozaicznych, ekonomicznych powodów. Dodatkowo musisz mieć trochę szczęścia. To, co tworzysz musi mieć możliwość zaistnienia w umysłach innych. Realizowanie pewnych pomysłów musi współgrać z rzeczywistością, która akurat w danym momencie panuje. Trzeba mieć więc troszeczkę szczęścia, by w tej rzeczywistości to, co robisz, trafiło do ludzi i w jakiś sposób ich urzekło, ujęło. Drugą sprawą bardzo istotną jest to, że tworzysz z potrzeby wewnętrznej, czyli głębokiego impulsu, który każe ci to robić, ustalać dźwięk i w jakieś jednostce wyzwalać tą energię po to, by w jakiś sposób coś komuś opowiedzieć. Jeżeli te czynniki się zejdą, to życie muzyka zacznie funkcjonować zarówno w Tobie, jak i świecie zewnętrznym. I to daje szczęście. Wtedy drugoplanowym staje się warstwa ekonomiczna, bo to, co robisz, daje Ci takiego kopa i napędza Cię tak mocno, że o tym się zapominasz.

*Jakie słowa skierowałbyś do młodych artystów, którzy chcą tworzyć muzykę? Jaką wskazówkę byś im udzielił?

– Nie zapominajcie, że robicie to dla siebie. Przede wszystkim dla siebie.

*Wydaliście już w sumie pięć albumów studyjnych. Ostatnią płytą jest bardzo dobrze przyjęty album w lżejszym tonie, choć nadal z rockowym pazurem z 2012 roku „3850”. W tym roku zapowiadaliście nową płytę. Kiedy możemy się jej spodziewać? Co się znajdzie na płycie? Czy już powstały nowe kawałki? Jaki kierunek muzyczny obierzecie na nowej płycie? Czy możesz już coś zdradzić?

Mamy już dziesięć pomysłów, a większość z nich jest na tyle zrobiona, że można wchodzić do studia i je nagrywać. Oczywiście w studio zweryfikujemy pomysły. Na pewno mogą się one zmienić chociażby w kwestii aranżacji. Planujemy wejść do studia i popracować nad płytą w lipcu. Być może na jesień lub wczesną zimą uda się wypuścić album na rynek. Na pewno będzie to zespół Lipali z nowym człowiekiem, który wniesie w naszą muzykę także swoją osobowość i zobaczymy, co z tego wyjdzie.

* No właśnie a propos nowego czwartego muzyka – Romana Bereźnickiego, którego przyjęliście na początku tego roku. Wczoraj (19 marca) odbył się pierwszy inicjacyjny koncert w Krakowie w nowym składzie. Jak udał się koncert? Dlaczego wybraliście akurat tego polskiego muzyka? Jak Wam się razem współpracuje?

Nie wiem, dlaczego Roman. Po prostu przyszedł mi do głowy. Robiliśmy wcześniej nabór i przesłuchaliśmy kilka osób, ale niestety okazało się, że akurat nie tego poszukujemy. Romana znałem z wcześniejszych projektów, chociażby Lectera. Gdzieś tam razem współpracowaliśmy przez chwilkę i wydał mi się po prostu właściwym człowiekiem na właściwym miejscu. Pojawiła się propozycja i zgodził się. Po pierwszym koncercie jestem bardzo zadowolony. Jeszcze bardziej niż na próbach. Jest to facet, który bardzo pasuje muzycznie do nas. Mamy podobne myślenie. Łapie podobny „groove”, jest otwarty i pozytywny. Wydaje mi się, że się wstrzeli i będzie kolejnym filarem zespołu.

*28 marca zagracie koncert w Świdnicy. Na co mają się przygotować świdniccy fani i czy zostanie na nim zaprezentowany także nowy materiał?

– Trzeba przygotować się na to, że będziemy tłuc prawie dwie godziny. Zapraszamy na koncert. Zagramy dwa nowe utwory jako przedsmak tego, czego po nowej płycie będzie można się spodziewać. Aczkolwiek nie będą one stuprocentowym wyznacznikiem tego, co na niej się znajdzie.

* Dziękuję za rozmowę i do zobaczenia na koncercie.

Autor fotografii – Michał Szlaga

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here