To już jest koniec?

406

Gwardia Opole odniosła 25. zwycięstwo w obecnym sezonie, bez najmniejszych problemów pokonując ŚKPR Świdnicę 31:16. Świdniczanie na rzucenie pierwszej bramki czekali aż do 11. minuty. Porażka z liderem była wielce prawdopodobna. Nikt jednak nie spodziewał się, że w tej kolekcje swoje spotkanie wygra bezpośredni rywal w walce o baraż czyli MTS Chrzanów. Aby myśleć o udziale w barażu świdniczanie muszą zapunktować w dwóch ostatnich spotkaniach sezonu. W każdym innym przypadku podopiecznych Gowina czeka spadek.

Różnica klas w umiejętnościach obu drużyn była widoczna gołym okiem już od pierwszego gwizdka. Po dziesięciu minutach PE Gwardia wygrywała już 4:0, ale całe widowisko toczyło się w bardzo sennym tempie. Pomimo tak wysokiej przewagi, gospodarze nie prezentowali się olśniewająco w ofensywie, trafiając do siatki głównie po kontratakach. Dwa razy Błażeja Potockiego pokonał skuteczny Wojciech Trojanowski. O ile gracze z Opola nie błyszczeli w ataku, o tyle świdniczanie spisywali się w nim jeszcze gorzej. Defensywa gwardzistów nie miała wielkich problemów z odczytywaniem wolno rozgrywanych przez rywali akcji, a jeśli już udało im się oddać rzut, to na przeszkodzie stawał świetnie dysponowany Adam Malcher. „Jogi” już na samym początku odbił między innymi rzut karny, wykonywany przez Kamila Rogaczewskiego. Niekorzystną passę ŚKPR-u przełamali w końcu znający dobrze realia opolskiej piłki ręcznej Jakub Kłoda i Adam Ciosek, ale nie byli oni w stanie dać swojemu zespołowi długotrwałego impulsu do nawiązania wyrównanej walki. Nadzieję na sukces podopiecznym Grzegorza Gowina raz po raz wybijał Nenad Zeljić, bezbłędny w rzutach z drugiej linii. Miejscowi wyrządzali przeciwnikowi najwięcej szkód właśnie z rozegrania. Do przerwy mogli spokojnie rzucić więcej niż 16 goli, ale kilkoma efektownymi paradami między słupkami popisał się najlepszy po stronie ŚKPR-u Błażej Potocki. Jego koledzy z pola prezentowali się jednak bardzo miernie, zdobywając w pierwszych 30 minutach zaledwie sześć trafień. Drugą część pojedynku goście rozpoczęli nieco śmielej i bardziej udanie. Niebagatelny wpływ miała na to zmiana niezawodnego dotąd Malchera na Kamila Buchcica. Popularny „Buła” przez około kwadrans miał duże problemy z obronieniem jakiejkolwiek piłki lecącej w „światło” jego bramki. W tym okresie cztery trafienia zanotował Kamil Rogaczewski, ale na długą metę nie miał on szans się przeciwstawić rozkręcającemu się z minuty na minutę tercetowi PE Gwardii. Skład zabójczego trio stanowili Zeljić, Filip Scepanović oraz Paweł Swat. Łącznie zapisali oni na swoim koncie 10 z 15 goli zdobytych przez opolan po przerwie, czyli tyle samo, co w tymże okresie czasu cała drużyna ŚKPR-u. Triumf opolan ani przez chwilę nie był zagrożony, a prawdziwym gwoździem do trumny ŚKPR-u było trafienie Remigiusza Lasonia. Zdobył on bramkę widowiskowym rzutem przez całe boisko, skrzętnie wykorzystując wycofanie golkipera po drugiej stronie. Koniec końców gwardziści wygrali 31:16, co idealnie odzwierciedliło różnicę w poziomie zaprezentowanym przez obie ekipy.

PE Gwardia Opole – ŚKPR Świdnica 31:16 (16:6)

Gwardia: Malcher, Buchcic, ZającZeljić 7, Scepanović 4, Trojanowski 4, Lasoń 3, Swat 3, Jankowski 2, Mokrzki 2, Prokop 2, Simić 2, Knop 1, Rumniak 1, Baran, Stańko

ŚKPR: Potocki, Bajkiewicz, GilCiosek 4, K. Rogaczewski 4, Piędziak 3, Krzaczyński 2, Bieżyński 1, Kłoda 1, Pułka 1, Chaber, Dębowczyk, Misiejuk, Motylewski, P. Rogaczewski, Węcek