Sąd każe, starosta płaci

452

Czy Starostwo Powiatowe w Świdnicy pobierało za wydanie kart pojazdu zbyt wysokie opłaty? Świdniczanin Henryk Kosiorowski twierdzi, że tak i z sukcesem dochodzi swoich praw przed sądem. Tymczasem Starostwo tłumaczy, że postępowało zgodnie z prawem i wszystkiemu winne były obowiązujące wówczas przepisy. 

Świdniczanin Henryk Kosiorowski od lat domagał się zwrotu nadpłaty za karty rejestracyjne dwóch samochodów osobowych, które rejestrował w 2005 roku. Niezgodność z prawem obowiązującego wówczas rozporządzenia regulującego wysokość opłat za kartę pojazdu doprowadziła do sytuacji, że za część kart wydanych do 1 maja 2006 pobrano zbyt wysokie opłaty. W takiej sytuacji znalazł się właśnie Henryk Kosiorowski. Gdy okazało się, że pobrano ode mnie zbyt wysoką sumę, zacząłem domagać się od starosty zwrotu nadpłaty. Bezskutecznie, wciąż słyszałem, że opłatę pobrano zgodnie z obowiązującym prawem. Postanowiłem więc dochodzić swoich praw na drodze sądowej – mówi świdniczanin. Opłaciło się. 8 lipca Wojewódzki Sąd Administracyjny orzekł, że przepis był niezgodny z prawem i zalecił starostwu zwrot nadpłaty. Obciążył także starostwo kosztami sądowymi w wysokości 100 złotych. – Sąd nie nakazuje starostwu zwrotu nadpłaty, tylko stwierdza „bezskuteczność zaskarżonej czynności”. Nie jest to jednoznaczne z nakazem zwrotu nadpłaty, która może być zwrócona tylko i wyłącznie na podstawie nakazu sądowego – wyjaśnia dla „Świdnica Fakty” rzecznik prasowy Starostwa Powiatowego Piotr Dębek

Henryk Kosiorowski to nie jedyna osoba, która znalazła się w takiej sytuacji, choć brak precyzyjnych danych dotyczących ilości osób rejestrujących w tym czasie swoje pojazdy. – Trybunał Konstytucyjny orzekł w tej sprawie styczniu 2006 i od tej pory nie było lawinowych roszczeń. Do tej pory pieniądze zwrócono 23 osobom – dodaje Piotr Dębek. Pieniądze zwrócono także Henrykowi Kosiorowskiemu.