Polacy na emigracji są „za” Brexitem

396

Brexit – jedno słowo, które wywróciło do góry nogami budowaną latami europejską politykę. Wielka Brytania opuści szeregi Wspólnoty. Unia Europejska niczym pięściarz zamroczony po lewym sierpowym chwieje się na nogach i nie wiadomo, kiedy odzyska równowagę. Co to wszystko oznacza dla przeciętnego Kowalskiego, który za chlebem wyjechał na Wyspy? Czas pakować walizki i wracać do Polski?

W brytyjskim referendum oddano 33 mln 575 tys. 342 głosów. Za pozostaniem Wielkiej Brytanii w Unii Europejskiej zagłosowało 16 mln 141 tys. 241 wyborców, za wyjściem z UE było 17 mln 410 tys. 742 wyborców. Frekwencja wyborcza wyniosła 72,2 proc. Irlandia Północna oraz Szkocja opowiedziały się za pozostaniem Wielkiej Brytanii w Unii Europejskiej. Za wyjściem ze Wspólnoty zagłosowali natomiast Walijczycy. Jakie konsekwencje będzie miał wynik wyborów dla całej Unii, trudno przewidzieć. Na razie pewne jest, że kolos na glinianych nogach mocno się chwieje i nie wiadomo kiedy i czy w ogóle zdoła jeszcze złapać równowagę. – Nie jestem przekonana o solidarności Unii Europejskiej, gdzie każdy kraj członkowski czerpie z niej tylko korzyści bez ponoszenia odpowiedzialności za niepowodzenia. Czy taki związek ma w ogóle sens ma trwać? Czy europejska wspólnota to jadłodajnia, do której każdy może wejść, gdy jest głodny i wyjść, gdy się nasyci? Czy referendum narodowe to zabawa (albo stan „jednej nocy”), a nazajutrz po przebudzeniu źle się czujesz i próbujesz to inaczej zinterpretować? Świadomi dorośli ludzie powinni potraktować swój wybór na poważnie, a nie być jeńcem polityków w ich interesach. Proponuję, żeby Unia nauczyła się niemieckiego systemu ubezpieczeniowego. Jeśli ktoś zrezygnuje z przepisowego ubezpieczenia zdrowotnego, nie może do niego powrócić. Może następnym razem Brytyjczycy zastanowią się, zanim zechcą decydować o takich istotnych kwestiach poprzez referendum – tłumaczy Mojia Wu z Uniwersytetu Ekonomicznego w Insbrucku.

Związek na równi pochyłej?
Decyzją Brytyjczyków został podważony autorytet dwóch największych filarów Wspólnoty czyli strefy Schengen oraz strefy Euro, a to może poskutkować definitywnym rozpadem Unii Europejskiej. Brexit zagroził również najstarszej unii politycznej świata – unii brytyjskiej. Referendum w Szkocji o wyjściu z tej unii jest bardzo realne. Szkoci nie ukrywają swojej niechęci swojej niechęci do Anglików i przy każdej możliwej okazji starają się to udowodnić. Przykład dość świeży. Mecz 1/16 niedawnych Mistrzostw Europy, Anglia kontra Islandia. Hala produkcyjna jednej z największych firm kurierskich na świecie. – Przyszedłem do pracy na drugą zmianę i byłem dość zaskoczony. W każdej sali przy suficie rozwieszono kilkadziesiąt flag Islandii. Tutaj wszyscy życzą źle Anglikom, na każdej płaszczyźnie, od polityki aż do sportu – tłumaczy Michał Paczkowski, 26-letni wałbrzyszanin od trzech lat pracujący w Szkocji.

Pora pakować walizki i wracać do Polski?
Unijni obywatele, którzy przyjechali na Wyspy po czerwcowym referendum, nie będą mieli takich samych praw co ci, którzy przybyli wcześniej. Nowo przybyłe osoby być może będą odsyłane do kraju, skąd przybyły. W ten sposób rząd pragnie uniknąć wzrostu liczby imigrantów w swoim kraju w przeddzień wystąpienia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej. – Od jakiegoś czasu myślałem, że to referendum zostanie przeprowadzone, że gdzieś tam coś mi ,,grozi”. Oficjalnie według statystyk w Wielkiej Brytanii żyje około 850 tysięcy Polaków. Co teraz? Wyrzucą nas wszystkich? Według mnie, nie będzie tragedii. Mam stałą, legalną pracę. Jeśli zaistnieje taka potrzeba, złożę wniosek o rezydenturę tymczasową albo pozwolenie o pobyt ze względu na pracę i tyle. Nie jest to na rękę, ale nie mam większych obaw. Trzeba po prostu przejść z tym do porządku dziennego. Oczywiście najbardziej szkoda kursu funta, którego wartość jest teraz znacznie niższa niż wcześniej, ale co zrobić? Nawet słabszy funt jest nadal mocniejszy od złotówki i bardziej opłaca pracować się na wyspach, aniżeli w Polsce? Żaden Polak, który poczuł tutejszy standard życia nie zdecyduje się na powrót do ojczyzny bez perspektyw. Co mnie czeka w kraju? Pensja minimalna i życie od pierwszego do pierwszego? To nie dla mnie. Ja się stąd nie ruszam – zapewnia Michał Paczkowski. – Jak to się mówi, każdy medal ma dwie strony… Cieszę się, że Wielka Brytania zdecydowała o wyjściu z Unii, ponieważ nie będzie przyjmowanych więcej ludzi, którzy nie mają zapewnionej pracy, a przyjeżdżają na wyspy tylko po to, żeby ciągnąć od państwa zasiłki na dzieci, albo wynajem domu. Osoby, które pracują i płacą podatki nie będą już tak zniesmaczone, że za bezrobotnych przybyszów trzeba płacić. Z drugiej strony od teraz będzie duży kłopot na dostanie się do Anglii. Najprawdopodobniej będą potrzebne wizy. Teraz każdy ruszy do urzędu pracy i różnych agencji z prośbą o prace, pracę jakąkolwiek. Może to mieć wpływ na obniżenie zarobków, skoro będzie więcej chętnych ludzi niż pracy. – tłumaczy Anna Zarzeczka ze Świebodzic, która za pracą wyemigrowała do Londynu. – Ludzie tu siedzą od lat. Mają legalne stałe zatrudnienie, kredyty. Wielu znajomych kupiło domy, teraz trochę się martwią – mówi Ewelina Ciotrakowska ze Świdnicy mieszkająca pod Liverpoolem od 6 lat. –Jedni mówią, że nic nam nie grozi, drudzy, że będą nas wyganiać. Są tacy, którzy bardzo boją się powrotu do Polski, bo nie mają tam mieszkań, bo nie znajdą pracy – dodaje. – Ci, co tutaj są i pracują od dłuższego czasu na razie nie muszą się bać. Ten cały brexit ich nie dotknie. Problem będą mieli ludzie, którzy zechcą przyjechać tu do pracy za dwa, trzy lata. Co nie zmienia faktu, że znaczący spadek funta spowoduje wzrost opłat. Dlatego popracuję tutaj maksymalnie rok i wracam do Polski – twierdzi świdniczanin Marcin Lakowski, od dwóch lat pracujący na budowie w Anglii.

Strach ma wielkie oczy
Zdecydowana większość naszych rodaków żyjąca obecnie na Wyspach wbrew powszechnej opinii nie boi się o swoją przyszłość. Polacy pracujący na terytorium Wielkiej Brytanii doskonale zdają sobie sprawę, że ich pracowitość i zaangażowanie niejednokrotnie zostanie docenione. Paradoksalnie wynik Brexitu może zmienić na lepsze postrzeganie naszych rodaków. Bowiem na Wyspach zostaną tylko ci, którym zależy przede wszystkim na pracy, a nie darmowym pakiecie socjalnym. Dla tysięcy Polaków pracujących w Wielkiej Brytanii otwarte pozostaje na razie pytanie, jak będzie kształtowała się sytuacja na brytyjskim rynku pracy. Prognozy wskazują, że realizacja scenariusza Brexitu będzie oznaczać spowolnienie gospodarcze, a co za tym, idzie mniej pracy dla obcokrajowców.

Europosłom z Brukseli z dnia na dzień przybywa coraz więcej siwych włosów. W jaki sposób uratować coś, co powoli samoistnie się rozpada? Jak łączyć ludzi w Europie, skoro dzieli ich coraz więcej, od języka po religię? Rosnąca fala imigrantów zalewająca Niemcy i inne bardziej zamożne kraje Unii destabilizuje poczucie bezpieczeństwa coraz bardziej zaniepokojonych i zirytowanych Europejczyków. Unia Europejska nie posiada żadnej cechy z definicji państwa. Wspólnoty nie łączy wspólna religia, wspólny język czy więź kulturowa. Mapa antyunijnej rewolucji poszerza się. Kwestią czasu jest, które państwo podąży podobną drogą co Wielka Brytania. Frexit, Czechout, Austrianavista, Finnish, a może Polexit?