Pies przyjaciel, asystent i terapeuta

723

Pomaga zamykać drzwi, podnosić telefon, czy przynosić sweter z szafy, a gdy już zrodzi się pomiędzy nimi silna więź, potrafi intuicyjnie wyczuć, czego w danej chwili potrzebuje człowiek i w razie zagrożenia życia podać tabletki oraz wodę. Pies serwisowy szkolony w Fundacji Ami ze Zduńskiej Woli wspiera osoby niepełnosprawne z całej Polski. Właścicielką psiego asystenta – Mady jest także 35-letnia Izabela Skałba ze Świdnicy.

Bez Mady jest trudniej

Świdniczanka Izabela Skalba, absolwentka psychologii i kulturoznawstwa od 21 lat walczy ze stwardnieniem rozsianym. Mimo choroby, która objawia się zaburzeniami motoryki ciała, świdniczanka zdecydowała się na samodzielne życie. – Dwa lata temu, gdy się przeprowadziłam do własnego mieszkania, wiedziałam, że nie będę miała żadnej pomocy od nikogo. Poza tym w moim domu rodzinnym zawsze był pies i wtedy mnie olśniło, że są również psy wpierające osoby niepełnosprawne. Więc zgłosiłam się do Fundacji AMI i odzew był pozytywny – opowiada Izabela Skałba. Był wtedy sierpień 2013 roku i kolejne miesiące upłynęły pod znakiem zapytania, gdyż na początku okazało się, że świdniczanka być może dostanie psa, lecz w kolejnej edycji programu szkolącego. Tak rok później w kwietniu 2014 roku prezes fundacji Arkadiusz Rutkowski i treser Bogumił Kolęda przybyli do mieszkanki Świdnicy na rekonesans. – Powiedzieli mi wtedy, że muszę poczekać na decyzję, a gdy została rozpatrzona pozytywnie, zaczęło się doszkalanie psa i dostosowywanie do moich potrzeb. Na początku Mada przyjeżdżała do mnie na parę dni i każde rozstanie było straszne, ponieważ bardzo szybko nawiązałyśmy więź – mówi Izabela Skałba. 1,5-roczny labrador zamieszkał oficjalnie ze świdniczanką w lutym tego roku i po ostatecznym egzaminie 10 kwietnia Izabela Skałba stała się pełnoprawną właścicielką psa, który zmienia jej życie. – Pies pomaga mi w sytuacjach krytycznych. Zdarza się bowiem, że upadnę i nie potrafię o własnych siłach wstać, wtedy Mada podaje mi telefon, bym mogła zadzwonić po pomoc. Poza tym to wspaniała towarzyszka i z nią o wiele lepiej mi się żyje. Daje mi mnóstwo radości i pozytywnych emocji każdego dnia. Dzięki niej zaczęłam także wreszcie wychodzić z domu, bo pies to obowiązek. Samo wyjście sprawiło, że poznałam sąsiadów. Pies jest tak kochany i przyjacielski, że sam w sobie przyciąga wielu ludzi – dzieli się przemyśleniami.- Jestem niezmiernie wdzięczna Fundacji Ami za podarowanie mi psa, który jest dla mnie radością każdego dnia, a także treserowi Bogumiłowi Kolędzie za wszelką pomoc. To wspaniały człowiek pełen pasji i empatii, o czym osobiście się przekonałam – dodaje.

Pomocnik i towarzysz życia

Pies serwisowy zwiększa szansę na samodzielność i niezależność, umożliwiając radzenie sobie z codziennymi sytuacjami, które dla większości zdrowych ludzi nie stanowią problemu. Psy serwisowe szkoli Fundacja Pomocy Osobom Niepełnosprawnym AMI , mająca siedzibę w Zduńskiej Woli w województwie łódzkim. Instruktorem w fundacji jest m.in. Bogumił Kolęda, który zajmował się także psem asystentem Izabeli Skałby. – Dla osoby niepełnosprawnej dołożenie psa to jest nie lada obciążenie. Dobieramy psa w taki sposób, aby poprawiał komfort życia człowieka – zauważa Bogumił Kolęda, instruktor szkolący psy od ponad 15 lat.- W przypadku Izy, która jest osobą drobną, poruszającą się na wózku, nie było sensu przypisywać jej dużego i silnego psa, z którym nie mogłaby sobie poradzić. Bowiem dobry pies asystujący powinien potrafić się zmierzyć z faktycznymi problemami osoby, do której trafia – dodaje. Pies dla osoby niepełnosprawnej szkolony jest w czterech etapach. Pierwszym jest wybór psa, który spełnia oczekiwania danej osoby i poddanie go okresowi obserwacji. Kolejnym etapem jest szkolenie podstawowe z posłuszeństwa, a następnie szkolenie specjalistyczne, wtedy też pies uczy się skomplikowanych czynności takich jak podawanie telefonu, czy gaszenie światła. Ostatnim etapem jest zapoznanie docelowe, w którym przyszły właściciel szkolony jest, jak ma się obchodzić z psem. To nie jest takie proste, że przyprowadzę danego psa i już jest wszystko jest jasne. Tak niestety się nie da. Człowiek musi wejść w ten układ z psem, dopracować pewne szczegóły. Podobnie jak w każdym związku dana osoba musi potrafić się komunikować z drugim, w tym przypadku psem i wtedy my jako instruktorzy będziemy mogli się wycofać i ewentualnie służyć pomocą raz na jakiś czas – mówi Bogumił Kolęda. Pies asystujący, jak twierdzi Bogumił Kolęda, spełnia trzy założenia. – Po pierwsze mobilizuje do wychodzenia z domu i przez to spotykania się z ludźmi, otwierania się na nich. I tu uwaga – ludzie nie powinni witać się z psem asystentem, wołać go, czy głaskać. Do takiego psa można podejść jedynie wtedy, kiedy pozwoli na to właściciel – na komendę. Pies asystujący jest bowiem cały czas w pracy i powinien być skupiony na właścicielu, by w razie wypadku służyć mu pomocą – instruuje Bogumił Kolęda. Po drugie pies serwisowy ma podnosić komfort życia osobie niepełnosprawnej. – A więc ułatwiać codzienne czynności, które dla większości z nas są banalnie proste, a dla osób potrzebujących pomocy są czasami niemożliwe do wykonania – wyjaśnia. Trzecim aspektem jest to, że pies jest dobrym stymulatorem, zmuszającym człowieka do pewnych czynności i przez to rehabilitacja danej osoby przebiega znacznie szybciej. Szkolenie psa trwa blisko 2 lata i jest to koszt rzędu 20 tys. zł. W przypadku Izabeli Skałby szkolenie psa zostało sfinansowane z Fundacji AMI.

 [pp_gallery gallery_id=”55500″ width=”200″ height=”200″]