O 20% od spełnienia marzenia

504

1 stycznia 2017 roku w życie weszły nowe przepisy dotyczące kredytów hipotecznych. Jedną z ważniejszych regulacji jest wzrost wielkości wkładu własnego do 20%. Zmiany te są o tyle ważne, że dotyczą ogromnej liczby Polaków, chcących rozpocząć „życie na swoim” lub po prostu zmienić mieszkanie na większe. Na co należy zwrócić uwagę przy zaciąganiu kredytu hipotecznego?

Już od 2014 roku, na rynku mieszkaniowym, zauważalny jest trend, by kupować trzy i czteropokojowe nieruchomości. Największe zainteresowaniem wzbudzają lokale, które możemy nazwać „pójściem na kompromis” między liczbą pomieszczeń, a ceną, jaką należy za nie zapłacić – przykładowo metraż około 60 metrów kwadratowych, ale podzielony na trzy pokoje. W związku ze zwiększonym popytem na mieszkania trzypokojowe spada ich liczebność na rynku. Polacy myślą perspektywicznie i wybierają je znacznie częściej niż na przykład kawalerki. Jeżeli chodzi o ceny, to w 2016 roku, zarówno na rynku deweloperskim, jak i wtórnym stały one w miejscu. Zdarzały się jedynie nieznaczne wahania.

Rodziny, które chcą kupić własne M4 mają więc nie lada wyzwanie polegające nie tylko na wyborze odpowiedniego lokum, ale także na skrojeniu go na miarę swojej kieszeni. Duże ułatwienie przy zakupie nieruchomości stanowi program Mieszkanie dla Młodych, jednak ten kończy się wraz z końcem 2018 roku. Mało kogo stać na wpłatę jednorazowo całej kwoty, zwłaszcza, że ceny na Dolnym Śląsku sięgają nawet do 6 tysięcy złotych za metr kwadratowy. W takim wypadku rozwiązaniem jest kredyt hipoteczny, czyli kredyt na zakup nieruchomości z wpisem hipoteki do księgi wieczystej. Czym jest hipoteka? To zabezpieczenie, dzięki któremu bank może dochodzić swoich praw na wypadek, gdybyśmy przestali spłacać zobowiązania. Jednak formalnie, na akcie notarialnym, to my jesteśmy właścicielem mieszkania.

Aby zaciągnąć kredyt hipoteczny należy spełniać kilka warunków. Są to:

-posiadanie akceptowalnego przez bank źródła dochodu, min. umowa o pracę, dzieło lub umowa zlecenie czy własna działalność gospodarcza,

-dobra historia BIK (Biuro Informacji Klienta), która informuje potencjalnego kredytodawcę, jak rzetelnym jesteśmy kredytobiorcą,

-zdolność kredytowa

-akceptacja przez bank kupowanej nieruchomości.

Dodatkowo konieczne jest posiadanie wkładu własnego, czyli określonych środków, którymi nabywając na przykład mieszkanie, pokrywamy część jego wartości. Jego wysokość powiązana jest z ceną nieruchomości, na którą chcemy zaciągnąć kredyt. Okazuje się bowiem, że od 1 stycznia 2017 roku wchodzą w życie zmiany, które Komisja Nadzoru Finansowego wprowadziła w opublikowanej po raz pierwszy w 2006 roku Rekomendacji S. Konsekwencją zmian jest między innymi podniesienie wartości procentowej wkładu własnego aż do 20%. Innymi słowy bank pożyczy nam nie więcej, niż 80% ceny zakupu nieruchomości. Oznacza to, że jeżeli chcemy kupić mieszkanie za 200 tysięcy złotych nasz wkład własny musi wynosić 40 tysięcy złotych. Boleśnie przekonała się o tym Pani Magda ze Świdnicy – trzydziestosiedmioletnia pracownica firmy szkoleniowej zatrudniona w niej na zasadzie umowy o pracę na czas nieokreślony. Kobieta zarabia nieco ponad średnią krajową, nie posiada innych zobowiązań finansowych. Wraz z mężem Krzysztofem, prowadzącym firmę budowlaną, marzą o większym, trzypokojowym mieszkaniu, gdzie mogliby urządzić nową kuchnię z wyspą, jasne, przestronne pokoje dziecięce oraz niewielki gabinet. Na kupno nowego lokum odłożyli już 30 tysięcy złotych, porównali oferty na mieszkania od deweloperów i wybrali wariant trzypokojowy w zadbanej, zielonej dzielnicy – blisko szkół ich dwóch córeczek. W przypadku Pani Magdy, której wymarzone mieszkanie kosztuje nieco ponad 300 tysięcy, uzbierane dotąd oszczędności pokrywają zaledwie 10% tej kwoty.

Czy to oznacza, że musi ona rezygnować z wybranego lokum lub przynajmniej opóźnić realizację celu do czasu dozbierania całej kwoty? –Może się wydawać, że Pani Magda i jej rodzina są w kropce – mówi Maciej Korłub, właściciel Biura Wsparcia Biznesu BizFinance.
-Nie musi to jednak oznaczać wstrzymania przez nią planów. Niektóre banki zdecydowały się iść na rękę kredytobiorcom, którzy być może są zaskoczeni nowymi regulacjami. Dobra wiadomość jest taka, że brakujący wkład własny banki uzupełniają umożliwiając klientowi ubezpieczenie go. Jednak, co należy wyraźnie zaznaczyć, wkład własny nie może być mniejszy, niż 10%. Pamiętajmy, że mamy możliwość porównania ofert różnych banków i wybrania takiej, której warunki są dla nas najkorzystniejsze. Warto zdawać sobie sprawę, że nie każdy bank wymaga dodatkowo ubezpieczenia niskiego wkładu własnego. Są również banki, które kosztami dodatkowego ubezpieczenia nie obciążają klienta rekompensując to sobie w inny, dogodny dla niego sposób – dodaje Maciej Korłub.

Bank, w którym Pani Magda ma otwarty rachunek proponuje jej kredyt hipoteczny na promocyjnych zasadach pod warunkiem, że ta w zamian za obniżenie prowizji, wykupi dodatkowo kartę kredytową oraz ubezpieczenie na życie. -Takie promocyjne oferty zawsze warto dokładnie sprawdzać. Trzeba bowiem pamiętać, że niższa marża lub prowizja nie zawsze równa się niższej racie kredytu. Może się okazać, że w konsekwencji dzięki promocji produktów łączonych zapłacimy więcej, niż miałoby to miejsce, gdybyśmy z niej nie skorzystali – tłumaczy Maciej Korłub.

Decydując się na kredyt hipoteczny warto zasięgnąć porady wykwalifikowanych specjalistów, którzy nie tylko pomogą nam wybrać najkorzystniejszą ofertę, ale dodatkowo ułatwią wynegocjowanie dogodnych warunków. Najlepszym uzasadnieniem tego twierdzenia są liczby. Biorąc pod uwagę, że marża w bankach waha się od 1,65% do 3% korzystając z pomocy specjalisty w negocjacjach z bankiem, możemy w perspektywie całego okresu kredytowania zaoszczędzić nawet na samochód czy remont nowego lokum. Pamiętajmy więc, że banki oraz przepisy nie są dla nas ograniczeniem, a dobrze zrozumiane i właściwie wybrane mogą służyć spełnianiu naszych potrzeb oraz realizacji marzeń.