Mural, czyli w stronę sztuki współczesnej

1453

Od kilku lat w polskich miastach obserwujemy modę na murale – ogromne prace malarskie wpisane w architekturę miejską. Czy ta sztuka ma również szansę przyjąć się w Świdnicy? Świdnicki artysta Robert Kukla uważa, że nasze miasto ma mnóstwo powierzchni idealnych wręcz do zagospodarowania muralami.

Bohomaz czy sztuka?

Od lat graffiti pojawiają się w miejskich przestrzeniach. Często nie zdobią miasta, lecz oszpecają miejsca, w których się pojawiają. Choć zdarzają się oczywiście wyjątkowe graffiti. – Nie mogę być wielkim autorytetem w tej kwestii, gdyż nie jestem teoretykiem czy historykiem sztuki. Graffiti powstało jako napisy w Nowym Jorku pod koniec lat 70-tych. Kilku ludzi podpisywało się w metrze, na wagonach, ścianach. Pisało swoje prawdziwe imiona lub pseudonimy. Później napisy były upiększane, rozbudowywane, rozwijane, aż do niemalże dzieł sztuki. Dziś graffiti znaczy coś innego. To nie musi być już sam napis, ale może być wzbogacony o jakieś motywy malarskie – wyjaśnia Robert Kukla. Jak zauważa świdnicki plastyk, graffiti może być tworzone nie tylko sprayami, ale także flamastrami, zwykłą farbą i pędzlem, może też być niemal rzeźbą czy płaskorzeźbą. – Na pewno w Świdnicy i w Wałbrzychu jest wiele dobrych graffiti. Jest mnóstwo zdolnych ludzi, którzy robią świetne rzeczy i niekoniecznie monumentalne. Na świdnickim murze o wzdłuż tzw. obwodnicy jest ich naprawdę bardzo dużo. Planuję zrobić zewnętrzną wystawę fotografii tych graffiti w naszej przestrzeni miejskiej, by przybliżyć je mieszkańcom – zapowiada.

Moda na murale

Współcześnie bardziej pożądaną, a wręcz modną formą artystycznej ekspresji w przestrzeni miejskiej jest mural. – Narodził się jako monumentalne malarstwo ścienne – zewnętrzne czy wewnętrzne o tematyce społecznej lub politycznej. Kluczowym słowem jest w tym przypadku monumentalność. Ten typ malarstwa powstał w Meksyku w okresie międzywojennym. Od kilku lat mural jest niezwykle popularny i nagle okazuje się, że tak na prawdę wszystko jest muralem, ale dla mnie nie każdy rodzaj malarstwa na ścianie może nim być– stwierdza. Odpowiednio przygotowany mural może uatrakcyjnić miasto, ale by tak się stało, musi spełniać pewne warunki. – Nie mogą one być tworzone na siłę i należy do nich podejść z maksymalną starannością i precyzją artystyczną. Przede wszystkim jednak należy je tworzyć w odpowiednich miejscach, to znaczy, by dany projekt dobrze wkomponowywał się w architekturę czy otoczenie, w których ma zaistnieć – zauważa. Oczywiście nie tylko ta forma ekspresji może sprawić, by miasto zyskało estetycznie. – Chciałbym, by sztuka, nie tylko murale, ale też np. rzeźba współczesna czy dobry design zaistniał szerzej w naszym kraju, również w Świdnicy. By władze, przede wszystkim samorządowe więcej starań przykładały do tego, by sztuka szeroko rozumiana istniała w przestrzeni publicznej.

Mural – symbol Świdnicy

Świdnicy nie brakuje pięknych zabytków czy interesujących pod względem architektonicznym budynków. Mural sprawia, że zaciekawieni wielkością malowidła lub jej intrygującym elementem na nim się znajdującym zatrzymujemy się, by spojrzeć na dzieło, a przy okazji możemy odkryć czy na nowo spojrzeć na interesującą nierzadko pomijaną architekturę, przestrzeń miejską. Pierwszym wielkoformatowym malowidłem ściennym w Świdnicy była dekoracyjna praca Roberta Kukli, która znajduje się na budynku kompleksu basenu odkrytego, natomiast jeśli chodzi o mural przełomowym był 2013 rok. – Było to ogromne malowidło na garażach świdnickiego Urzędu Miejskiego wykonane z okazji Dnia Żołnierzy Wyklętych w 2013 roku. Później powstała praca na wiadukcie z okazji rocznicy Powstania Warszawskiego. Zrobili je młodzi twórcy, a ja tylko zorganizowałem im możliwość ich wykonania – mówi świdnicki artysta. W 2015 roku powstały kolejne dwie prace tym razem autorstwa Robert Kukli. Jedna z prac przedstawia synów świdnickiego plastyka. – Malowidło wykonane jest na podwórku przy kamienicy, w której mieszkam. Jest to dobry przykład jak bardzo inspirujące mogą być stare, zniszczone ściany. Na muralu znaleźli się moi synowie, gdyż tematyka portretu jest mi bliska, a rodzina to zawsze najwygodniejsi modele – rozważa swoją pracę. Ostatnim dziełem wykonanym w czerwcu tego roku jest lubiany przez wielu świdniczan Charlie Chaplin. – Jest to kadr z filmu „Brzdąc”, gdyż bardzo cenię Charliego Chaplina. Uważam, że jest to jeden z najwybitniejszych artystów w XX wieku , tym bardziej, że zajmował się wieloma dziedzinami sztuki. Ponadto inspirująca stała się sama ściana oraz bliskie sąsiedztwo ze świdnickim kinem – opowiada. Mural powstał w ramach działań Świdnickiego Ośrodka Kultury. – Ten mural jest pierwszym z kilku, kolejne będą robili również inni artyści. Na razie jednak nie będę mówić o szczegółach, gdyż nie chce uprzedzać faktów – dodaje.