Łobuzy, gagatki i urwisy

1429

Lubimy czasem włożyć szpilę, w to co nas otacza jako właśnie takie łotrzyki – mówi McAron z Huncwota. Świdnicki zespół tworzący niezwykłe połączenie subtelnej poezji śpiewanej z prowokującym rockiem wystąpi już jutro o 19.15 w Świdnickim Ośrodku Kultury w ramach XII Forum Teatrów Niezależnych – Transformacje.

Świdnicki zespół Huncwot powstał w 2010 roku. Tworzą go – wokalista i autor tekstów McAron – Grzegorz Makarewicz oraz gitarzysta Dude i autor muzyki – Radosław Pielech. – Wspólnie zaczęliśmy grać już 15 lat temu w rockowym projekcie, który rozpadł się po pierwszym koncercie. Udało nam się jednak stworzyć trzy piosenki, a jedną z nich był utwór „Sen idioty”, który gramy do dziś – opowiada McAron. Później nastąpiła długa przerwa, aż po 10 latach muzycy ponownie się spotkali, by razem występować. – Pierwszym zamysłem było granie coverów, lecz nie było to najtrafniejsze rozwiązanie, ponieważ lepiej wychodziły nam własne kawałki – wyjaśnia wokalista. Muzycy postawili więc na autorskie utwory i od tamtej chwili zaczęła powstawać charakterystyczna dla Huncwota (słowo pochodzenia niemieckiego oznaczające łobuza) zaczepna muzyka balansująca między poezją, a mocniejszym brzmieniem. – Nie można nazwać tego poezją śpiewaną, raczej ciężko nam wpisać się w ten gatunek. Jeżeli chodzi o stronę muzyczną to dominuje rock, lecz w tym akustycznym wydaniu – mówi McAron. W ich muzyce jak zauważają nie ma nic fałszywego. – Śpiewamy o życiu, które nas dotyka na co dzień. Piosenki są więc o tym co nas denerwuje, ale także o tym, co w życiu jest piękne – stwierdza. Huncwot na swym koncie ma dwie płyty – „Terapia” z 2012 roku i „Przypadek nieuleczalny” z 2014 roku. W ubiegłym roku kapela ze Świdnicy dostała się do antenowego etapu Muzycznej Bitwy Radia Wrocław z piosenką „Bida”. Huncwot ma za sobą liczne koncerty i występy na wielu festiwalach oraz przeglądach, gdzie wielokrotnie został wyróżniany. Ostatnim ich sukcesem jest trzecie miejsce w XV Ogólnopolskim Przeglądzie Piosenki Poetyckiej w Oleśnicy. Jak podkreślają muzycy nie są jednak istotne dla nich nagrody, lecz rozwój artystyczny, inspirowanie się twórczości innych wykonawców, a przede wszystkim niesamowita atmosfera muzyki granej „na żywo”.