Krwawy finał sąsiedzkiej kłótni

397

Rzucił się na sąsiada z maczetą tylko dlatego, że ten zwrócił mu uwagę. Poszło o światło, które nieustannie paliło się na klatce schodowej. Poszkodowany mężczyzna trafił do szpitala, sprawca odpowie za swój czyn przed sądem. Grozi mu do 10 lat więzienia.

Do zdarzenia doszło w niedzielę 31 sierpnia w miejscowości Chwałków (gm. Marcinowice). 57-letniemu mieszkańcowi nie podobało się, że ktoś stale zostawia włączone światło na klatce schodowej. Chciał je zgasić, ale okazało się, że we włączniku tkwiła zapałka. Mężczyzna zwrócił więc uwagę 35-letniemu sąsiadowi, który to zrobił i rozpętała się awantura. – Upomniany mężczyzna się wycofał, a drugi pozostał na klatce i rozmawiał z inną osobą. W pewnym momencie zwrócono mu uwagę, żeby uważał. 35-latek ranił swojego sąsiada maczetą, o długości około 60 cm – relacjonuje prokurator rejonowy Marek Rusin. 57-latek odniósł poważne obrażenia dłoni i nadgarstka. Został przetransportowany do szpitala w Świdnicy, gdzie założono mu kilkanaście szwów. 35-latek został, decyzją sądu, aresztowany na 2 miesiące. Prokurator postawił mu zarzut usiłowania i spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Grozi mu od roku do dziesięciu lat pozbawienia wolności. – Prokuratura chce zbadać zatrzymane narzędzie. Być może kwalifikuje się ono już pod broń białą – mówi Marek Rusin.Sprawdzimy także, czy zatrzymany mężczyzna mógł posiadać taką broń w mieszkaniu. 35-latek nie przyznaje się do winy. Twierdzi, że to on został zaatakowany.