Jubilat wrócił z magicznej podróży do Chin (FOTO)

2133

– Chiny to kraj fascynujący i wyjątkowy, bogaty w liczne pałace i magiczne świątynie. Po prostu tak cudnie, że możemy tam polecieć jeszcze raz – mówią choreografowie Anna Trzeciak i Lubomir Szmid.

– W tym kraju zdumiewa wszystko, a przede wszystkim jego ogrom: powierzchnia, miasta, rzeki, kultura, różnorodność języków i kuchni, liczba ludności. Chiny są magiczne i taki też był nasz pobyt w tym kraju. 11th China Xuchang International Tourism Festival zorganizowany przez Ministerstwo Kultury i Turystyki w Pekinie, prezydent sekcji Chin i Wschodniej Azji Światowego Stowarzyszenia Sztuk Pięknych wywarł na nas ogromne wrażenie. Nasza wymarzona podróż na prestiżowy festiwal do Chin zakończyła się sukcesem zespołu. Galę otwarcia transmitowała telewizja, prowadziły ją lokalne gwiazdy. Oglądało ją 7 tys. widzów. Po koncertach w mediach i na portalach internetowych opisywano nasz zespół jako grupę egzotyczną z bardzo dynamicznym programem. Zespół jubilat otrzymał certyfikat za wysoki poziom artystyczny zespołu. Bardzo miłe zaskoczenie i pochlebne recenzje zespół otrzymał za przygotowanie tańca z flagami polską i chińską oraz utwór Moli hua, który wykonał nasz wokalista Krzysztof Małek w języku chińskim. W ramach festiwalu tancerze codziennie dawali dwa koncerty, w świątyniach, muzeach, kompleksach parkowych oraz na uniwersytecie. Azjatycka gościnność, egzotyczne zapachy i smaki, uśmiechnięci mieszkańcy Chin – tak w skrócie można opisać ten kraj. Te dni to spotkania z kontrastami przeszłości i teraźniejszości. Najpierw Plac Tienanmen, symbol autorytarnej władzy dzisiejszych Chin, a potem Miasto Zakazane, nazwane tak, bo w cesarskich czasach zwykłym ludziom nie wolno było wchodzić na teren tego pałacowego kompleksu. Wielki Mur został zbudowany, aby chronić Chiny przed atakami wędrownych plemion. Rozmiar i niezwykłość tej budowli robią wrażenie na wszystkich, którzy widzą ją po raz pierwszy. Chińczycy są narodem otwartym, serdecznym. Trudno opisać te 14 dni pobytu w chinach. W głębi serca czujemy, że jeszcze tam wrócimy – relacjonują choreografowie.