Czary prosto z garażu

1370

Blue Dream, Toxic, czy Aero – to jedne z najsłynniejszych i najbardziej rozpoznawalnych dzieł tuningu w całej Europie. Ich autorem, a także wielu innych doskonałych projektów jest Pierre Bordin. Mistrz lakiernictwa artystycznego i tuningu od siedmiu lat mieszka niedaleko Świdnicy. Jak we własnej osobie opowiada o swojej pasji i niezwykłej historii życia?

Jak rodzi się mistrz?

Zmysł artystyczny Pierre Bodin miał od zawsze, choć jego niezwykła historia związana z lakiernictwem artystycznym rozpoczęła się, gdy był nastolatkiem. – Mój tata był mechanikiem i od kiedy pamiętam zawsze miałem do czynienia z narzędziami. Kiedy skończyłem 14 lat dostałem amerykańskie auto. Tato postanowił zainwestować pieniądze i kupił mi pierwszy lakierniczy sprzęt – kompresor i pistolet bym sam pomalował swój samochód. Odkąd go miałem moje auto zmieniło kolor 10 razy – opowiada Pierre Bodin. Kolejnym dobytkiem mistrza lakiernictwa i tuningu był Dodge z lat 50-tych i to na nim powstały pierwsze grafiki i malowidła. Co uwiecznił wówczas mistrz? Były to portrety hollywoodzkich gwiazd – Marylin Monroe i James Dean. Wiedzę i doświadczenie Pierre Bodin zdobywał warsztacie mechaniki pojazdowej w rodzinnej miejscowości – Strasburgu, gdzie pracował jako lakiernik. – Miałem dużo klientów i szło mi naprawdę dobrze, dlatego mój szef zaproponował, że kupi profesjonalny sprzęt i kabinę do malowania. W tamtych czasach to było coś – wspomina z rozmarzeniem. U pracodawcy we Francji Pierre Bodin przepracował 35 lat. – Czułem się jak w domu. Żyliśmy z szefem jak ojciec z synem. W tamtych czasach tuningowałem dużo motocykli. Jest to moja wielka pasja, która pozostałą ze mną do dziś – dzieli się refleksjami. Przygoda z artystycznym malowaniem oraz tuningowym rozpoczęła się w na zlocie 1995 roku i jak mówi światowa sława lakiernictwa artystycznego wszystko napędzał styl i klimat tamtych lat inspirowany muzyką rap. – Wtedy powstało pierwsze moje dzieło. Był to Peugeot 306. Po tuningu jego wartość wzrosła trzykrotnie. Nazwałem go Blue Dream – opowiada.

Niebieskie marzenie czarodzieja

Blue Dream stworzony przez Pierre’a Bodina wygrywał każdy konkurs, czy zlot tuningowy. Nic dziwnego, bowiem samochód, który można wciąż oglądać na stronach zapaleńców tuningu robi ogromne wrażenie. Niczym ze snu Pierre przeniósł na niego koncepcje wodnego świata odzwierciedlającą się w palecie barw błękitu zarówno na karoserii, jak i we wnętrzu samochodu, w przykuwających uwagę motywach akwarystycznych, które są także ukryte w najdrobniejszych detalach, a całość morskiej idei dopełnia opływowy tuningowany kształt maszyny. Auto, co dwa lata ulepszane i coraz piękniejsze znalazło się na pierwszych stronach gazet motoryzacyjnych w całej Europie. Tak zrodził się czarodziej… – Style, jakie tworzyłem jak chociażby Blue Dream, Toxic, czy Aero sprawiły, że moje samochody były publikowane w najlepszych magazynach tuningowych. W sumie pięć moich aut znajdowało się w pierwszej 10. najlepszych samochodów z całej Europy. Byłem pierwszym Francuzem i jeszcze z francuskim samochodem, którego tuningowane auta były publikowane jako najlepsze z zagranicy – wspomina z uśmiechem. Pierre Bodin uznany został za mistrza tuningu i lakiernictwa artystycznego. O swoje grafiki i malarstwo aerografem proszony był przez znanych kierowców wyścigowych i miłośników tuningu, jak chociażby Sebastiana Loeba – dziesięciokrotnego rajdowego mistrza świata.

Instynkt artysty

Wyjątkowość Pierre’a Bodina polega na tym jak sam wyjaśnia, że w całej Europie nie ma wielu lakierników, którzy wszystko robią od początku do końca. – Jest dużo dobrych lakierników, a także dużo dobrych artystów, lecz mało jest ludzi, którzy wszystko wykonują sami będąc i artystami i lakiernikami zarazem – stwierdza. Wszystkie projekty czarodziej tworzy intuicyjnie wywołując zachwyt u klientów. – Po prostu, gdy zobaczę daną osobę od razu wiem, jak pomalować jego samochód, czy motor. Jest to wrodzona intuicja, która nigdy mnie nie zawiodła – tłumaczy. Pierre nie potrzebuje żadnych projektów, czy szkiców, a cały pomysł realizuje prosto z głowy. Jego niesamowite grafiki można zobaczyć nie tylko w motoryzacji, ale także na wszelkich innych przedmiotach jak buty, kurtki skórzane, gitary, sejf, czy wzmacniaczach. – Na jednym ze zlotów zagrał zespół Creed. Występuje tam syn Ryszarda Riedla, którego mam namalowanego na jednej z masek samochodu. Sebastian Riedel przechodząc obok mojej wystawy zobaczył obraz ojca. Bardzo mu się spodobał i poprosił mnie bym zrobił w czasie koncertu stworzył specjalnie dla niego grafiki na wzmacniaczach – relacjonuje.

Mistrz lakiernictwa prosto z Polski

Pierre Bordin uznawany za sławę tuningu i lakiernictwa artystycznego zamieszkał blisko Świdnicy. Co sprawiło, że wybrał Polskę? Była to miłość… Wraz z żoną Elżbietą osiadł w Bystrzycy Górnej, a swój warsztat otworzył w Słotwinie w 2009 roku. – We Francji prowadzenie zakładu stało się nieopłacalne, a szefostwo pomału odchodziło na emeryturę. Nie chciałem przejmować interesu, ponieważ był za drogi w utrzymaniu. Postanowiłem więc wraz z żoną, że przeniesiemy się do Polski. Nie żałuję tej decyzji, bowiem interes idzie nam dobrze – mówi. Lista oczekujących na realizację pomysłów wprost z czarodziejskiego garażu jest bardzo długa. Zamówienia zaś są ustalone na trzy miesiące do przodu. Mimo wszystko nie zniechęca to klientów, bowiem każdy chce mieć dla siebie wyjątkowe dzieła mistrza lakiernictwa artystycznego.

[pp_gallery gallery_id=”44605″ width=”200″ height=”200″]