Bobry, dziki i jelenie coraz bardziej groźne

916

W świdnickich lasach wzrasta liczebność dzikich zwierząt. Skutkuje to zbliżaniem się ich do domostw i wyrządzaniem szkód w gospodarstwach rolnych. O tym, jak radzić sobie z tym problemem, rozmawiali sołtysi gminy Świdnica na wczorajszej naradzie, w której uczestniczył również nadleśniczy – Jan Dzięcielski.

Nadleśniczy Jan Dzięcielski został zaproszony na naradę na prośbę sołtysów gminy Świdnica, którzy od dłuższego czasu borykają się z problemami dotyczącymi wyrządzania szkód przez dzikie zwierzęta. W zakresie gospodarki leśno-łowieckiej kłopot z bobrami mają mieszkańcy Boleścina. – Z roku na rok jest coraz gorzej. Bobry, tworząc żeremie, zalewają łąki i w ten sposób niemożliwe jest ich wykoszenie – mówiła sołtys Boleścina – Renata Wołków. Jak starał się wyjaśnić świdnicki nadleśniczy, problem ten jest problemem ogólnopolskim i wciąż narasta. – W1998 roku lasy państwowe na nowo wprowadziły bobry na nasze tereny. Po czym się one tak rozprzestrzeniły, że w tym momencie jest to kłopotliwe. O ile problem w gospodarce leśnej jest znośny, o tyle rolnicy mają dużo większe zmartwienie. Rozwiązaniem jest wystosowanie pisma do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska o ewentualną redukcję i pozwolenie na odstrzał – tłumaczy Jan Dzięcielski. Coraz bliżej domostw wędrują także inne zwierzęta, jak chociażby lisy. – Powodem jest zwiększanie się liczby poszczególnych gatunków zwierząt leśnych. Coraz więcej jest zwierzyny grubej i ptaków drapieżnych. Z drugiej strony praktycznie nie ma już zajęcy i kuropatw, więc zwierzyna wybiera się coraz bliżej gospodarstw, gdzie jest łatwiejszy dostęp do pożywienia – zauważa świdnicki nadleśniczy. Jak stwierdził Jan Dzięcielski, lisy, dziki, jelenie, czy sarny przyzwyczaiły się do człowieka i w tej chwili nie reagują na niego, a podchodząc bliżej gospodarstw, wyrządzają szkody. – Rykowisko jeleni najczęściej odbywa się w kukurydzy, których mamy bardzo duże obszary. Jest to idealne odosobnione miejsce, gdyż w tym czasie w lesie mamy grzybobranie. Przez cały rok dziki również odnajdują w kukurydzy dom. Mają łatwy dostęp do pożywienia i nie muszą ryć w ziemi – wyjaśnia świdnicki nadleśniczy. Sołtys Witoszowa Dolnego – Fabian Bartoszewicz zauważył, że zasiedlanie pól przez dzikie zwierzęta może być spowodowane odstrzałem zwierząt, które ma miejsce w lesie. – Odstrzał zwierząt ma miejsce również na polach. Choć mogę zasugerować kołom łowieckim, by zwróciły większą uwagę na tereny polne niż leśne – mówił Jan Dzięcielski. Zdaniem leśniczego, tylko większy odstrzał może zapobiec wyrządzaniu szkód w gospodarstwach. – Jest to możliwe w dwóch przypadkach. Pierwszy dotyczy powtórzenia inwentaryzacji zwierząt, a drugi zwiększania się szkody. Ja zawsze mówię kołom łowieckim, by zaplanowały mniejsze szkody i w razie czego, jeżeli jest potrzeba zwiększenia odstrzału, to wtedy jest podstawa prawna, by to wykonać. Generalnie koła się już tego nauczyły – zaznaczył nadleśniczy. Wczorajsza narada, jak deklarowali uczestnicy, to początek współpracy we wspólnym radzeniu sobie z problemem podchodzącej pod gospodarstwa zwierzyny.