Rzecznik Praw Dziecka apeluje o mniej prac domowych

979

Rzecznik Praw Dziecka Marek Michalak już wielokrotnie apelował o zadawanie mniejszej ilości prac domowych. Tym razem na swoim profilu na facebooku publikuje listy zrozpaczonych rodziców. Warto przeczytać. 

„Piszę w imieniu swojej 12 letniej córki oraz całej mojej rodziny.To co się dzieje obecnie w klasie 7 szkoły podstawowej przechodzi ludzkie możliwości.Minęło półtorej miesiąca nauki a my – rodzice i rodzeństwo oraz wspomniana 12 latka mamy dość.Zajęcia w naszej szkole odbywają się od 7 rano i kończą o 15.30 a nawet 16.15.Szkoła szkołą ale cyrk zaczyna się po przyjściu do domu.Wszyscy rozkładają książki, zeszyty, internet i co tylko możliwe i zaczynamy się uczyć raz z córką. 8 zadań z matematyki, 6 z polsiego, 5 z historii, 5 z geografii, do tego angielski, niemiecki, rysunek na plastykę i Bóg raczy wiedzieć co jeszcze.Itak odrabiamy (4 osoby) te lekcje do 22 – 23 !!!A jeszcze lektura do przeczytania i przygotowania do codziennych sprawdzianów, kartkówek i prac klasowych.Dosłownie cały tydzień bez przerwy.W sobotę jeszcze korepetycje od rana bo w tygodniu zabrakło już nam wolnych godzin w 24 godzinnym trybie życia. Chyba przestaniemy spać, pracować i odpoczywać po pracy.Nie mamy żadnego życia prywatnego,nie odwiedzamy znajomych, nie pojechaliśmy nawet w tym roku na grzyby bo musieliśmy się uczyć.Nie znam takich czasów.Mam 48 lat i jak sięgam pamięcią w całej mojej edukacji chodziłem codziennie spotkać się z kolegami, jeździłem na rowerze, miałem czas na treningi w koszykówkę, a soboty i niedziele jeździłem z rodzicami do rodziny, do lasu, nad jezioro i wcale nie wyrosłem na barana.Nie było komputerów i wszystkich pomocy naukowych takich jak obecnie szkoła posiada a nauczyliśmy się wszystkiego w 20 godzin lekcyjnych.Starszy syn 13 latek też poszedł jako 6 latek do szkoły.Obecnie jest na szczęście w 2 klasie gimnazjum i ma o wiele mniej godzin lekcyjnych niż córka.Nie musimy z nim odrabiać lekcji bo większość materiału przerabiane jest w szkole.Ta reforma źle wpłynie na dzieci i całe rodziny.Nie pozwólmy im zgnić przy zeszytach i książkach.Zróbmy coś aby popołudniami mogły wyjść na spacer a my rodzice moglibyśmy odpocząć wraz z nimi.Zamykamy markety aby rodzinnie spędzać czas w domowej atmosferze to nie dokładajmy dzieciom kolejnych zadań, lektur i wykuwania bezsensownych dat z XVII wieku.Mamy XXI wiek i wiele pomocnych urządzeń, które w razie czego pomogą nam znaleźć kiedy była rewolucja październikowa.Uczmy teraźniejszości.Nie cofajmy się.

Pozdrawiam
Maciej”

„Dzień dobry
Jestem mamą chłopca, który w tym roku szkolnym stał się uczniem 7 klasy podstawowej. (…)
Piszę do Pana, ponieważ nie mogę już patrzyć na to, jak męczy się mój syn. Do tej pory syn należał do dobrych uczniów w swojej klasie, przeciętnych ale raczej w tej górnej połowie. Z przedmiotów ścisłych, szczególnie z matematyki jest słabszy, miał trójkę ale tylko z tego przedmiotu, reszta to czwórki i piątki. Mój syn jest za to bardzo uzdolniony fizycznie, od 7 lat intensywnie trenuje piłkę nożną. To jego życie, potrafi się poświecić treningom, sport nauczył go obowiązkowości, cierpliwości i ciężkiej pracy. Dzięki temu nie wyobraża sobie żeby mógł nie odrobić pracy domowej, nie przeczytać lektury lub nie wywiązać się z innych szkolnych zadań. Odkąd jednak zaczął 7 klasę nie ma zupełnie czasu, ledwo godzi treningi z nauką. Ostatnio policzyłam i wyszło, że syn ma 35 godzin tygodniowo godzin lekcyjnych, do tego w niektórych tygodniach lekcje wychowania do życia w rodzinie oraz doradztwo zawodowe, co daje 37 godzin. Wraca ze szkoły po 15tej czasem po 16tej. Szybko musi zjeść obiad, ponieważ musi zjeść nie później niż 1,5 przed treningiem. Szybko biegnie na autobus, który trzy razy w tygodniu wiezie go na 1,5 godzinny trening do miejscowości 10 km dalej. Raz w tygodniu ma dodatkowy angielski 1,5 godziny. W weekend ma także zawsze mecz ligowy, zazwyczaj wyjazdowy w obszarze całego województwa. W weekend ma tez 1 godzinę korepetycji z matematyki. Łatwo policzyć, że w tygodniu roboczym mój 13latek ma tylko jedno popołudnie wolne. Każdego jednak dnia, niezależnie od zajęć dodatkowych, syn około 2 godzin poświęca na odrabianie zadań domowych. Kiedy wraca z treningu siedzi nawet do 22giej lub później, choć ostatnio to mu się nie udaje bo zasypia wśród książek, przy biurku. Pomagamy mu jak możemy ale przyznam, że zadania szczególnie z matematyki i fizyki niestety zaczęły mnie przerastać. Do tego ma tez kilka sprawdzianów i kartkówek w tygodniu, do których przygotowuje się również w weekend. Mój syn pracuje więcej w tygodniu niż wynosi 40 godzinny etat dorosłej osoby a już na pewno pracuje co najmniej dwa razy tyle co nauczyciele go uczący a ma tylko 13 lat !. Nie można obciążać w ten sposób młodego organizmu, który z racji etapu, w którym się znajduje, tej burzy hormonów i tak już jest dość obciążony. Poza tym syn po prostu nie ma czasu na życie, nie spotyka się po szkole z kolegami, bo prawdziwych przyjaciół nie miał czasu zdobyć. Nie uczestniczy w zajęciach domowych, nie bawi się z młodszym braciszkiem, mimo, że obydwaj to uwielbiają. Nie ma na to wszystko czasu, on cały czas odrabia prace domowe i powtarza materiał do sprawdzianów.
Dlatego chciałabym żeby mój głos w tej sprawie został usłyszany i chciałabym dołączyć go do zapewne wielu innych głosów zatroskanych rodziców, które Pan otrzymuje.
Proszę, bardzo proszę pomóc naszym dzieciom, mojemu synowi, który oddala się coraz bardziej.
Ze swojej strony spróbuje zrobić coś z tą sprawą na polu naszej szkoły. Już w przyszłym tygodniu, zamierzam poruszyć tą sprawę na zebraniu z rodzicami, chce również napisać pismo do pani dyrektor i namówić rodziców żeby jak najwiecej ich podpisało mój apel.
Proszę nam pomóc.
Z poważaniem
Anna”