Łukasz Płoszajski: Bo najważniejsza jest konsekwencja

512

O kreatywności, odwadze i inicjatywie, a także o tym, czy fajnie jest być belfrem  dla „Region Fakty” opowiada Łukasz Płoszajski, serialowy Artur z „Pierwszej Miłości”, który poprowadził dziś warsztaty aktorskie w strzegomskim LO.

Nawet podczas ferii strzegomskie Liceum Ogólnokształcące nie zwalnia tempa. Młodzież jeździ do opery lub kina, gra w sudoku czy uczestniczy w warsztatach. Dziś jedno z takich spotkań poprowadził Artur z „Pierwszej Miłości”, czyli Łukasz Płoszajski. Wszyscy chętni mogli wziąć udział w warsztatach. Uczniowie radzili się go, jak przygotować krótkie przedstawienie zachęcające gimnazjalistów do wybrania właśnie strzegomskiego liceum i klasy o profilu dziennikarsko – medialnym i prawniczym. – Zróbcie najpierw rachunek sumienia – mówił Łukasz Płoszajski. – Zastanówcie się i odpowiedzcie na pytania, po co tu przyszedłem, dlaczego wybrałem tę szkołę? I powiedzcie im o tym. Bądźcie szczerzy i mówcie od serca. Nawiążcie z nimi kontakt, wyjdzie do nich, zagadajcie, bądźcie śmiali i kreatywni – radził aktor. Serialowy Artur opowiedział im o początkach swojej kariery, jak zaczynał od recytacji „Świerszczykowych wierszyków”, podkreślał, że ważna jest inicjatywa, mówienie prawdy,  podejmowanie działań, odwaga i konsekwencja. Dzielił się swoim doświadczeniem i opowiadał o branży. – Ja mam szczęście, że robię w życiu to, co lubię i to, co zawsze chciałem robić – podkreślał. Redakcji „Region Fakty” udało się porozmawiać z Łukaszem Płoszajskim o jego nowej roli – nauczyciela w strzegomskim LO.

Dlaczego zdecydował się Pan zostać nauczycielem?

Dlatego, że od dłuższego czasu znam tę młodzież i czerpię przyjemność z pracy z nimi. Zarówno kiedy przygotowujemy tutaj spektakl, wtedy, kiedy mam z nimi zajęcia w klasie i teraz kiedy są ferie i się okazuje, że ta młodzież chce się spotkać, czyli chce się czegoś po prostu nauczyć.

– Czy odnajduje się Pan w tej roli?

Tak, oczywiście. Od razu złapaliśmy wspólny kontakt. Miałem doświadczenie, wcześniej pracując z bardzo różną młodzieżą, z trudną także. Kiedyś przygotowywałem spektakl w zakładzie poprawczym.

– Czy zaskoczyła Pana decyzja dyrektora, żeby to właśnie Pan został opiekunem klasy humanistycznej?

Było to dla mnie bardzo miłe wyróżnienie przede wszystkim i zaskoczenie także. W ogóle bardzo fajny pomysł, że powstały takie klasy profilowane, w tym klasa dziennikarska. Mam nadzieję, że ta młodzież będzie to kontynuować i rzeczywiście może później, jeśli nawet nie zostaną dziennikarzami, to będą mieli większą łatwość w wysławianiu się i kontaktach z innymi ludźmi. Bo te nasze zajęcia tak naprawdę są na ten temat. W jaki sposób inni nas odbierają, w jaki sposób możemy się z nimi komunikować, w jaki sposób przygotować wystąpienie maturalne, prezentację czy jak przyjść ubranym na rozmowę o pracę.

– Co mógłby Pan doradzić tym młodym ludziom, którzy swoją przyszłość widzą jako dziennikarze czy aktorzy?

Na pewno, żeby byli dobrymi obserwatorami, żeby starali się nauczyć w swoim życiu jak najwięcej rzeczy, żeby się starali zobaczyć jak najwięcej, bo świat daje dzisiaj wiele możliwości. Wcale nie trzeba mieć dużo pieniędzy, żeby ten świat zwiedzać. Można go poznawać chociażby i przez internet, ale ważne jest mieć jakieś zainteresowania, być ciekawym drugiego człowieka. Trzeba mieć zainteresowania i je rozwiać. Taka jest prawda, bo jeśli tych młodych ludzi nie będzie interesował drugi człowiek, jeżeli nie będą dociekać np. dlaczego ktoś popełnił jakiś czyn, nie ważne czy dobry czy zły, czy co nimi tak naprawdę kierowało w życiu, że chciał komuś pomóc albo kogoś zabił. Zawsze za czymś stoi jakiś powód. Jeżeli rozumiemy te powody, wtedy jest nam łatwiej patrzeć na świat, a jeżeli go rozumiemy, to możemy o nim mówić, możemy też go kreować. Zawód dziennikarza, pisarza czy aktora polega na kreowaniu świata, ale żeby to robić, trzeba mieć wiedzę na jego temat.

– Czym jest dla Pana „Pierwsza Miłość”?

To jest dla mnie fantastyczna praca, jest to tak naprawdę moja codzienność. Gram w teatrze, pracowałem w radio, robię jeszcze inne rzeczy, a „Pierwsza Miłość”? Można powiedzieć, że to jest moje życie. To jest coś, co zabrało mi 10 lat i wcale tego nie żałuję, bo to jest naprawdę fantastyczna praca. Robimy serial, który jest jednym z niewielu, który ludzie cały czas oglądają i przybywa nam nowych widzów. Robimy nowe odcinki i wygląda na to, że dalej będziemy je robić, bo to coś co się ludziom podoba.

– Życzymy dalszych sukcesów.