Magda Bożyk nie tylko o miłości

1056

Muzyczna uczta z domieszką jazzu i soulu pełna osobistych przeżyć artystki śpiewającej nie tylko o miłości – Wczoraj w ramach Świdnickich Nocy Jazzowych na scenie Klubu Bolko w Świdnicy z debiutancką płytą „Yearning” wystąpiła polska wokalistka i kompozytorka Magda Bożyk.

– Ciąg dalszy naszych koncertów, w których trzymamy się kursu dzieła i prezentujemy młodych, zdolnych i pięknych naszych artystów. Oczywiście nie mówię, że w przyszłości nie będzie tzw. dinozaurów, którzy zasłużyli na pokazanie się na scenie. Już 22 maja zapraszam na koncert Schmidt Electric, a 23 maja na występ współorganizowany z Powiatem Świdnickim Krystyny Stańko zapowiadał Artur Janicki organizator Świdnickich Nocy Jazzowych. – Tego wieczoru wystąpi wokalistka, która o swoim głosie może wiedziała, ale dowiedziała się o nim więcej, kiedy produkowała album swojego stryja. Nabrała „głodu” posługiwania się językiem muzyki i nagrała dwie płyty – minialbum „Diary of Love” w marcu 2014 r., a następnie pełnowymiarowy krążek „Yearning” w grudniu 2014 r. Płyta ta oddaje ducha Magdy Bożyk, która jak na młodą osobę już wypracowała swój styl i porusza się w takich obszarach muzycznych jak jazz, soul i funk. Jej utwór „Outside”został wyróżniony i umieszczony w „Markomiani” Polskiego Radia Trójka – przedstawiał dorobek artystyczny wokalistki Artur Janicki. Polska wokalistka i kompozytorka wystąpiła na świdnickiej scenie z zespołem w składzie – Łukasz Aksamit – gitara, Jarema Pogwizd – instrumenty klawiszowe, Radek Kopeć – gitara basowa oraz Michał Tincel – perkusja. – Bardzo się cieszymy, że tutaj jesteśmy. Będziemy grać utwory z płyty, którą wydaliśmy pod koniec zeszłego roku – mówiła na początku koncertu Magda Bożyk. Publiczność miała okazję wysłuchać niezwykle osobistych kompozycji wprowadzających magiczną atmosferę nostalgii, tęsknoty czy refleksji. Wśród własnego autorstwa utworów jak chociażby „Outside”, „I Need to Drink”, „You Are My Body”, czy „On The Cold Ground” znalazła się także interpretacja utworu Toma Waits’a „Soldier’s things”. A na koniec brawa, bisy, kwiaty i podziękowania…

[pp_gallery gallery_id=”53990″ width=”200″ height=”200″]