Zna problemy miasta i jego mieszkańców

910

Zachorowała, ale na szczęście los dał jej drugą szansę, którą teraz daje innym. Szczera, otwarta na potrzeby innych, prostoduszna i ufająca ludziom. Taka jest Joanna Kwiatkowska, która od lutego 2014 roku prowadzi fundację „Ulica swoje wie”, wspierając tym samym mieszkańców Boguszowa-Gorc.

Fundacja „Ulica swoje wie” zajmuje się pomocą dzieciom i młodzieży, które są zagrożone wykluczeniem społecznym. – Są to dzieci z rodzin ubogich, niekoniecznie patologicznych, bo obecnie ubóstwo uderza w różne osoby. Niektórzy rodzice mieli pracę, a za chwilę ją stracili, przeżywając od wielu lat tragedie. Znam te rodziny. Ze względu na honor nie proszą o pomoc w instytucjach opieki społecznej – mówi dla „Region Fakty” Joanna Kwiatkowska, prezes fundacji „Ulica swoje wie”.

Joanna Kwiatkowska jest mieszkanką Boguszowa-Gorc od urodzenia. Tutaj się wychowała i postanowiła wraz z mężem i dziećmi pozostać w rodzinnym mieście. Dzięki temu doskonale zna problemy mieszkańców, którzy po likwidacji wałbrzyskich kopalń w latach 90. nie podnieśli się do dzisiaj. Dzieciom tych ludzi pomaga. – Dzieci i młodzież nie mają gdzie się podziać, chyba, że na podwórkach i w bramach pijąc piwo, będące dla nich jedyną alternatywą. Dla grających w piłkę nożną są kluby sportowe, dla jeżdżących na nartach mamy narciarstwo alpejskie, ale jest grono takich osób, które do sportu się nie nadają albo nie chcą go uprawiać – tłumaczy Joanna Kwiatkowska. – Szkoda mi dzieci, które się nie rozwijają, a że sama dostałam drugą szansę, wykorzystuję ją z całych sił. Choć to młoda organizacja na swoim koncie ma już pierwsze sukcesy. W maju 2014 roku fundacja zorganizowała koncert na „Dzień Mamy i Taty”, który był współfinansowany przez miasto Boguszów-Gorce. W dniach 25 i 26 marca 2015 roku wydała 210 potrzebującym osobom tonę jabłek, które otrzymała od Banku Żywności z Konina. – Przed fundacją kolejne wyzwanie, jakim jest otwarty dla wszystkich Dzień Dziecka. W Centrum Kulturalno-Kongresowym Witold w Boguszowie-Gorcach czekać będą na najmłodszych warsztaty teatralne, bębnowe, plastyczne, językowe, nauka tańca oraz konkursy z nagrodami wraz ze słodkim poczęstunkiem i grillem. 7 czerwca od godziny 12.00 do 18.00 przyjść może każdy, kto chce się z nami dobrze bawić – zaprasza Joanna Kwiatkowska.

Taką funkcję ma pełnić świetlica – lokal, którego fundacji użyczyła gmina. W tym samym czasie gościć może 32 osoby. – Starsi mają nam jeszcze wiele do przekazania, więc czemu by nie integrować wielu pokoleń w jednym miejscu? – zastanawia się prezes fundacji. By ruszyć z pełną ofertą i wykorzystywać potencjał wyremontowanej świetlicy potrzeba jeszcze pieca oraz komina, których koszt to około 5 tysięcy złotych. Pomieszczenie w zimie jest po prostu afunkcjonalne i niszczeje nieużywane przez nikogo. – To niby nie są duże pieniądze, tym bardziej dla przedsiębiorcy. Ze zbieranych od znajomych datków kupiliśmy połowę wyposażenia świetlicy. Pisałam w wiele miejsc, ale nie mam siły przebicia. Po pierwsze jesteśmy za młodzi, a po drugie ludzie stracili zaufanie do fundacji po licznych przekrętach – dodaje Joanna Kwiatkowska. Dotychczas lokal wyposażony został w stoły, krzesła oraz kuchnię, do których zakupu przyczyniła się Ikea. Fundację wsparł również Fundusz Regionu Wałbrzyskiego poprzez zakup gier i zabawek. Szafy wyposażone są w materiały plastyczne, dzięki firmie Spoko. Pomoc osób z zewnątrz sprawia, że gdyby pojawiły się dzieci na pewno miałyby zajęcie.