Jak potoczą się losy kopalni melafiru w Rybnicy Leśnej?

2002

Od kilku lat toczy się batalia w związku z wydobywaniem kruszywa w Rybnicy Leśnej. W ostatnich dniach jest szczególnie zaogniona ze względu na kończącą się koncesję na eksploatację złoża melafiru przez spółkę Kopalnie Surowców Skalnych w Bartnicy.

Temu tematowi poświęcone było posiedzenie Komisji Gospodarki Miejskiej Urzędu Miejskiego w Wałbrzychu. Dziś na jednej sali spotkali się wałbrzyscy radni, reprezentanci spółki, pracownicy kopalń i obrońcy praw mieszkańców Wałbrzycha. Uciążliwości związane z ciągłą pracą ciężarówek na drogach publicznych przeszkadzają mieszkańcom Wałbrzycha.

24 czerwca 2005 roku, czyli dokładnie 10 lat trwały podobne rozmowy wraz z deklaracjami ograniczenia ruchu na ulicy Tunelowej, Wałbrzyskiej i Niepodległości. – Od 12 lat zmagamy się z niedogodnościami, jakie powoduje transport melafiru z kopalni w Rybnicy Leśnej do Wałbrzycha. Transport odbywa się drogami publicznymi, wożone jest półtora miliona ton kruszywa rocznie, co powoduje, że ciężarówki jeżdżą po naszych ulicach z częstotliwością co minutę, co dwie w zależności od pory roku. Eksploatacja nasila się latem, gdzie popyt na kamień jest duży. Hałas wywoływany przez ciężarówki jest ogromny, porównywalny z grzmotem burzy. Oddychamy spalinami. Spółka realizuje własne cele bez dbałości o okolicznych mieszkańców, a przy tym transporcie zagrożone jest nasze bezpieczeństwo – mówiła Teresa Roszkowiak, przewodnicząca Stowarzyszenia „Komitet Obrony Praw Mieszkańców Wałbrzycha”. Z argumentem, że kopalnia nic nie robi w zakresie zmniejszenia uciążliwości transportu nie zgadza się Jakub Madej, prezes spółki. Na działalność kopalni w Rybnicy Leśnej nałożone są obostrzenia w postaci formy ochrony środowiska Natura 2000 oraz granicy z parkiem krajobrazowym. – Pojazdy są nowe i spełniają wysokie standardy odnośnie emisji spalin. Przed opuszczeniem kopalni mają myte koła i zaciągane plandeki, co nie jest często spotykane w branży. Wyjeżdżają z dopuszczalnym tonażem. Biznes jest cykliczny w ciągu roku, zimą prawie nie istnieje, latem natomiast materiał z Rybnicy Leśnej jeździ we wszystkie zakątki Polski. Zły stan drogi krajowej potęguje uciążliwości akustyczne powodowane przez pojazdy i w tym widzimy problem. Pragnę jednak przypomnieć, że drogę powiatową z kopalni do drogi krajowej nr 35 zbudowaliśmy praktycznie od początku. Jest to spory odcinek i wydaliśmy na jego remont około 4 milionów złotych. Wyremontowaliśmy również ulicę Gdyńską wraz ze skrzyżowaniem ulicy Niepodległości za kwotę ponad miliona złotych – tłumaczył Jakub Madej.

W obronę mieszkańców Podgórza włączyło się Stowarzyszenie „Nowoczesny Wałbrzych”. Wspólnymi siłami ze Stowarzyszeniem „Komitet Obrony Praw Mieszkańców Wałbrzycha” próbują rozwiązać uciążliwy, ciągnący się latami problem. – Na poprzedniej sesji Rady Miejskiej Wałbrzycha Teresa Roszkowiak zasugerowała, aby na zdewastowanej zresztą drodze krajowej nie poruszały się ciężarówki z melafirem, ważące około 40 ton. Rozwiązaniem problemu byłoby postawienie znaku z ograniczeniem do 3,5 tony. Maria Majewska, radca prawny Urzędu Miejskiego nie wyraziła na to zgody powołując się na jeden z artykułów, będąc po stronie kopalni, a nie naszego interesu – mówił Zbigniew Michurski, sekretarz Stowarzyszenia „Nowoczesny Wałbrzych”. – Jeśli radni nie staną po stronie mieszkańców i nie wysłuchają naszego głosu będziemy zmuszeni zorganizować na ulicy Wałbrzyskiej blokadę. Przeciwnikiem wożenia melafiru nie jest natomiast Radosław Mechliński, szef wałbrzyskiej Solidarności, który powoływał się na dane dotyczące stopy bezrobocia w regionie. – W powiecie grodzkim to 25%, w powiecie ziemskim niecałe 15%. Niech to da nam obraz na sprawę, o której za chwilę będą decydowały władze. Sam mieszkam w bezpośredniej bliskości Dworca Miasto. W momencie kupna nieruchomości nie wiedziałem, że będę słyszał jeżdżące 17 razy dziennie składy towarowe pociągów, które naprawdę są uciążliwe. Ale czy to jest powód do zmiany mieszkania, a może do pisania memoranda, żeby zamykać dworzec? – na własnym przykładzie Radosław Mechliński tłumaczył tę zawikłaną sytuację. – Nie zapominajmy, że Wałbrzych to miasto, które restrukturyzację jednego zakładu już przeszło. Zamieńmy więc zagłębie węglowe w kamienne. W sprawę włączyła się także Barbara Kazubek, sołtys Rybnicy Leśnej, której wraz z większością mieszkańców transport drogowy nie przeszkadza. – Przez wiele lat do szkoły i do pracy ludzie dojeżdżali ciężarówkami. Tym się nie zainteresowało żadne stowarzyszenie, ani gmina. Jeśli kamieniołom będzie nieczynny to Rybnicę Leśną będzie można zabić dechami – tłumaczyła Barbara Kazubek. Na sali znaleźli się także pracownicy spółki, którzy walczą o swoją pracę. – Kamieniołom przeszkadza jedynie tym, którzy za śmiesznie pieniądze pokupowali działki i są zdziwieni, że on się tam właśnie znajduje, istniejąc już 100 lat. Dlaczego pani Roszkowiak ma decydować o tym, że 150 osób straci pracę? – pyta Łukasz Młynarczyk, pracownik spółki KSS w Bartnicy.

Sprawa rozstrzygnie się w ciągu najbliższych dni. Decyzji w tej sprawie z pewnością nie podejmą wałbrzyscy radni, tylko władze Mieroszowa, pod które podlega teren, na którym wydobywa się melafir.