Dyrekcja kopalni kontra mieszkańcy Chwałkowa – uda się osiągnąć kompromis?

1433

Otwierające się szafki, trzęsące się szklanki, pękające domy – mieszkańcy Chwałkowa (gmina Marcinowice) skarżą się, że prace, jakie w sąsiedztwie prowadzi Kopalnia Granitu Chwałków, szkodzą ich domostwom i utrudniają życie. Dyrekcja kopalni zapewnia natomiast, że wszystko odbywa się zgodnie z normami prawnymi, że natężenie strzałów jest regularnie badane i w żaden sposób ich działanie nie może wpływać negatywnie na pobliskie domostwa. W spór zaangażował się wójt gminy Władysław Gołębiowski oraz Urząd Górniczy we Wrocławiu. Dzisiaj w świetlicy wiejskiej w Chwałkowie odbyło się spotkanie mieszkańców z dyrekcją i prezesem kopalni, przy udziale władz gminy.

Nie zależy nam na tym, by zamknąć kopalnię. Wiemy, że gmina jest za jej funkcjonowaniem, my też, więc działajcie dalej, dawajcie miejsca pracy. Ale pochylcie się nad nami. Skoro mówimy, że te drgania są tak bardzo odczuwalne, że otwierają się szafki, szklanki się trzęsą, że pękają domy, to potraktujcie nas poważnie, bo przecież nie mamy urojeń. Nie mamy wiedzy o górnictwie, ale widzimy, że jest coraz gorzej. Więc zrozumcie nas i postarajcie się tak strzelać, by te skutki były dla nas jak najmniej odczuwalne i tylko o to chodzi. Skoro żyjemy w jednej wsi, ułatwmy sobie życie i żyjmy w zgodzie – mówiła w imieniu mieszkańców Magdalena Goliasz.

Mieszkańcy Chwałkowa zarzucają kopalni, że prowadzone przez nich prace wydobywcze znacząco utrudniają im życie, przede wszystkim zaś destrukcyjnie wpływają na ich domy. Trzęsące się szklanki, wyczuwalne drgania podłogi, pękające ściany, spadające żyrandole czy siadający grunt to tylko niektóre ze zjawisk, jakie mieszkańcy dostrzegają po tzw. strzelaniach, detonacjach ładunków wybuchowych, które mają za zadanie odłamać kawałek kamienia. Ich zdaniem, te eksplozje są zbyt mocne. – Co roku prowadzone są pomiary natężenia oddziaływania robót strzałowych prowadzonych przez kopalnię na pobliskie budynki. Polega to na tym, że ustawiamy czujniki przy poszczególnych obiektach i badamy natężenie po strzale. Zapewniam, że wszystkie pomiary wychodzą prawidłowo. Obiekty nie są narażone na uszkodzenia – przekonywał Stanisław Zieliński, dyrektor zarządzający Kopalnią Granitu w Chwałkowie. To jednak nie przekonało mieszkańców. Ich zdaniem, dyrekcja spółki nie do końca zachowuje się wobec nich jak należy. – W momencie wykonywania badań strzały są delikatne, potem następują takie huki, że pękają ściany – mówiła Magdalena Goliasz. – Zacznijcie nas wreszcie traktować poważnie.

– Od początku naszej działalności stawiamy na bezpieczeństwo mieszkańców. Poza tym wszystko wykonujemy zgodnie z dyrektywami unijnymi. Nie dość, że mamy obowiązek ewidencjonować każdy gram ładunku, to jesteśmy także ograniczeni względem wielkości ładunków. Zmniejszenie ładunku oznacza dla kopalni dodatkowe koszty, których nie jesteśmy w stanie udźwignąć – odpowiadała na zarzuty prezes Polskich Kopalni Granitu Barbara Kopczyńska. – Poza tym mieszkacie od lat na terenie górniczym, jesteście tego świadomi, to nie jest coś nowego, dlatego rozmawiajmy poważnie. Kiedy w 2006 roku ruszaliśmy z działalnością, na spotkaniu powiedzieliśmy, że przeprowadzimy inwentaryzację domów przed strzałami. Zrobiliśmy inwentaryzację w tych, do których nas wpuszczono. Stan tych budynków jest zatrważający, a to wynika z tego, że żadnych prac remontowych nie wykonywaliście.

Zdaniem obecnego na spotkaniu dyrektora Urzędu Górniczego Roberta Podolskiego, na siłę wstrząsu i odczuwanie nie ma wpływu ilość ładunku wybuchowego. – Ładunkiem 700-kilogramowym można wywołać większy efekt niż 2-tonowym. Ponieważ jednak napływa do nas od Państwa bardzo dużo maili, przeanalizujemy sprawę bardzo dokładnie, wykonamy więcej pomiarów, skoro te dotychczasowe Państwa nie uspokoiły – mówił. – W życiu nie słyszałem łagodniejszego protestu. Urząd Górniczy się przyjrzy sprawie, co mnie cieszy. Ja też nie znam się na sprawach strzałowych, ale, wnioskując ze słów dyrektora Urzędu Górniczego, rozumiem, że można strzelać tak, by te skutki były mniej odczuwalne, a mieszkańcom tylko o to chodzi – podsumowywał wójt Władysław Gołębiowski.

Ostatecznie dyrekcja kopalni zadeklarowała dołożenie wszelkich starań, by zmniejszyć uciążliwości dla mieszkańców, tj. zamontowanie zraszaczy (do końca kwietnia), przemontowanie syreny alarmowej (która jest obecnie chwilowo przeniesiona, bo przenoszą się z eksploatacją dalej od zabudowań), tak aby mieszkańcy ponownie ją słyszeli, dokonanie niezbędnych nasadzeń drzew. To na początek. Dalszy ciąg ma być ustalony w trakcie kolejnych rozmów, które odbywać się będą w mniejszym gronie. Sprawdzone zostanie także usytuowanie Chwałkowa, bo, jak stwierdzili przedstawiciele Urzędu Górniczego, podobno cała wieś jest położona na jednej skale, co być może powoduje, że mimo iż wszystko jest zgodnie z normami, drgania rozkładają się zupełnie inaczej niż gdzie indziej i to także zostanie zbadane. Termin kolejnego spotkania nie jest jeszcze znany.

[pp_gallery gallery_id=”51815″ width=”200″ height=”200″]