Jak działa prawo spadkowe w Polsce?

6251

Jak działa prawo spadkowe w Polsce? Czy możemy mieć zastrzeżenia do testamentu, jeśli nie zostaliśmy w nim z jakichś względów uwzględnieni? Oraz co powinniśmy zrobić, kiedy spadek oznacza dla nas dziedziczenie długów, czyli, krótko mówiąc, kłopoty?

Śmierć bliskiej nam osoby jest nie tylko przykrym doświadczeniem, ale niesie ze sobą doniosłe konsekwencje prawne, o których zapominać nie można. W polskim systemie prawa co do zasady wszelkie uprawnienia, ale również obowiązki zmarłego, przechodzą na spadkobierców. Może to nastąpić na podstawie testamentu, który zmarły pozostawił za życia, w przeciwnym wypadku o kręgu osób, które spadek dziedziczą, decyduje ustawa.

Jeśli chodzi o dziedziczenie testamentowe, to spadkobiercą nie musi być nikt z rodziny. W tej sytuacji jednak zstępny, małżonek oraz rodzice spadkodawcy, pominięci w testamencie, a którzy – w przypadku jego braku – dziedziczyliby spadek z mocy ustawy, mają prawo do zachowku. Zachowek przysługuje co do zasady wysokości 1/2 udziału, który by takiej osobie przypadał, gdyby dziedziczenie oparte było o ustawę. Jeśli więc spadkobierca pozostawił małżonka i jedno dziecko, to każdemu z nich przypadłby spadek po 1/2 udziału, a roszczenie o zachowek ogranicza się do połowy tego udziału – czyli 1/4. Dla przykładu wskazać można, że jeśli jedynym majątkiem spadkodawcy byłyby środki pieniężne w kwocie 40 tys. zł, które spadkodawca pozostawił w testamencie np. koledze, to zarówno małżonek spadkodawcy, jak i dziecko spadkodawcy mieliby roszczenie do spadkobiercy testamentowego o zapłatę kwoty 10 tys. zł. Wyjątkiem jest sytuacja, gdy uprawniony do zachowku jest małoletni lub trwale niezdolny do pracy – ma wtedy prawo do zachowku w wysokości 2/3 udziału, jaki by mu przypadał, gdyby dziedziczenie następowało na mocy ustawy.

Bardzo często sytuację, w której spadkodawca powołuje do spadku w testamencie inne osoby, nazywa się powszechnie wydziedziczeniem. Jest to mylne określenie, albowiem wydziedziczenie jest czymś innym – polega na pozbawieniu najbliższych w testamencie prawa do zachowku. Może to nastąpić tylko w ściśle określonych przypadkach – jeśli osoba uprawniona do zachowku wbrew woli spadkodawcy postępuje uporczywie w sposób sprzeczny z zasadami współżycia społecznego, lub dopuścił się względem spadkodawcy albo jednej z najbliższych mu osób umyślnego przestępstwa przeciwko życiu, zdrowiu lub wolności albo rażącej obrazy płci albo gdy uporczywie nie dopełnia względem spadkodawcy obowiązków rodzinnych. Przyczyna ta powinna być wskazana w treści testamentu.

Jeśli najbliżsi nie zgadzają się z treścią testamentu, mogą podważać jego ważność i skuteczność twierdząc, że np. został on odwołany przez spadkodawcę, albo spadkodawca sporządził nowy testament, którego treści nie da się pogodzić z poprzednim, albo że został sporządzony przez spadkodawcę w stanie wyłączającym świadome lub swobodne powzięcie decyzji i wyrażenie woli, pod wpływem błędu lub pod wpływem groźby. Pamiętać jednak należy, że testament nie musi być sporządzony w formie aktu notarialnego, a zwykłe pismo sporządzone własnoręcznie, opatrzone datą i podpisem, jest również ważnym testamentem.

Jeśli spadkodawca nie pozostawił testamentu, w grę wchodzi dziedziczenie ustawowe. W pierwszej kolejności do spadku powołane są dzieci oraz jego małżonek – wszyscy dziedziczą w częściach równych, przy czym udział małżonka nie może być mniejszy niż 1/4. Oznacza to, że jeśli zmarły pozostawił dwójkę dzieci i żonę, każdy dziedziczy 1/3 spadku, jeśli zaś dzieci była szóstka, to żona dziedziczy 1/4 (2/8) spadku, a każde z dzieci 1/8. Jeśli zmarły nie miał dzieci, spadek przypada żonie oraz jego rodzicom, a jeśli nie miał również małżonka – cały spadek przypada rodzicom w częściach równych. Dopiero jeśli nawet rodzice spadkodawcy nie żyją, majątek przypada rodzeństwu w częściach równych. Dalsi w kolejności są dziadkowie i dopiero jeśli nie ma już żadnych bliskich, spadek przypada gminie.

Nie zawsze jednak dziedziczenie oznacza przysporzenie korzyści dla spadkobierców. Może się zdarzyć, że zmarły nie ma majątku, natomiast ma dużo zobowiązań, a rodzina nie pozostawała ze zmarłym w tak bliskich kontaktach, aby zobowiązania te chętnie spłacać. W takim przypadku możliwe jest odrzucenie spadku, co wymaga złożenia odpowiedniego oświadczenia przed sądem lub przed notariuszem w terminie do sześciu miesięcy od dnia śmierci spadkodawcy. Pamiętać jednak należy, że po odrzuceniu spadku traktowani jesteśmy, jakbyśmy nie dożyli otwarcia spadku, co oznacza, że jeśli mamy zstępnych – to oni będą powołani do dziedziczenia. Jeśli więc zmarły miał i dzieci i wnuki, to nie tylko dzieci powinny odrzucić spadek, ale również wnuki. Przy czym, jeśli wnuki są małoletnie, co do zasady zgodę na odrzucenie spadku winien wyrazić sąd opiekuńczy.

Jest również inna możliwość – przyjęcie spadku z dobrodziejstwem inwentarza. To oświadczenie również należy złożyć w terminie sześciu miesięcy od dnia śmierci spadkodawcy. W tym przypadku spadkobiercy ponoszą odpowiedzialność za długi, ale tylko do wartości stanu czynnego spadku. Jeśli więc spadkobierca pozostawił majątek, np. mieszkanie o wartości 120 tys. zł, zaś jego długi wynoszą 200 tys. zł, spadkobiercy w tym przypadku odpowiadać będą do wysokości 120 tys. zł. Należy tu jednak wyjaśnić, że są trzy rodzaje tej odpowiedzialności.

Po śmierci spadkodawcy, a przed przyjęciem spadku, spadkobiercy ponoszą odpowiedzialność za długi zmarłego, ale tylko z majątku spadkowego. Nikt nie może sięgnąć po ich majątek osobisty. Zaś po przyjęciu spadku z dobrodziejstwem inwentarza, spadkobiercy ponoszą odpowiedzialność za długi zmarłego do wysokości wartości tego spadku – ale już całym swoim majątkiem i to solidarnie. Jeśli więc spadkobierców jest trzech i każdy dziedziczy spadek w 1/3, to każdy z nich odpowiada swoim majątkiem do kwoty 120 tys. zł. Przy czym to do wierzyciela należeć będzie decyzja, czy zdecyduje się dochodzić należności w pełnej wysokości od jednego ze spadkobierców, czy też od każdego z nich w 1/3 tej wysokości. Dopiero, kiedy spadkobiercy dokonają działu spadku w formie umowy lub przed sądem – ich odpowiedzialność nie jest już solidarna. Każdy wtedy odpowiada za długi spadkowe do wysokości swojego udziału, czyli w tym przypadku do kwoty 40 tys. zł.

Jeśli zaś spadkobiercy przekroczą termin sześciu miesięcy od dnia śmierci spadkodawcy, to z mocy ustawy uznaje się, że przyjęli spadek wprost – a ich odpowiedzialność za długi spadkowe jest nieograniczona. Warto więc jak najszybciej zadbać o własne interesy po śmierci osób najbliższych.